poniedziałek, 22 maja 2017

Robert Harris,






Konklawe 





Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2017 r.
ISBN:9788379859443
liczba str.: 336
tytuł oryginału: Conclave
tłumaczenie: Andrzej Szulc
kategoria: thriller




( recenzja opublikowana na portalu lubimyczytac.pl:





Robert Harris napisał thriller zatytułowany „Konklawe”, a więc wydarzenie na których uwaga mediów i odbiorców informacji medialnych, czyli praktycznie każdego z nas zwraca się ku temu co dzieje się za zamkniętymi drzwiami Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie, gdzie zbierają się kardynałowie elektorzy i spośród siebie wybierają nowego papieża. Za tym idą pytania w jakim kierunku podąży Kościół? Która frakcja zwycięży? Rywalizacja konserwatystów z liberałami, która zapewne po cichu toczy się każdego dnia, ale to w czasie kolejnych elekcji papieża przybiera na sile jest niemal legendarna. To zagadnienie jest niewątpliwie interesujące. W książce, o takim samym tytule, „Konklawe” Roberto Pazzi przedstawia to na swój sposób. Interesująca jest też książka Pietra de Paoli „Watykan 2035”, autor przedstawił koncepcję jak w najbliższych dziesięcioleciach mogą wyglądać sprawy związane z religią i kościołem. Harris po swojemu wpisuje się w ten swego rodzaju literacki dyskurs. 


Jasne, że przede wszystkim autor skupia się przede wszystkim na wydarzeniach związanych z konklawe, które tu w książce jest fikcyjne odbywa się za kilka/kilkanaście lat, po śmierci papieża Franciszka. Ale też niewątpliwie jest tu mowa o zagrożeniach jakie niosą za sobą kolejne dziesięciolecia XXI wieku. Jest tutaj również silny akcent działalności terrorystycznej islamistów. No i pytanie czy wybuch kilku bomb w Rzymie, Watykanie i nie tylko w czasie konklawe to przyjęcie wyzwania do nowych wojen religijnych jak chcą tego konserwatyści, czy może odpowiedź powinna być inna i na czym ona miałaby polegać. Autor również stawia tutaj znak zapytania. Sugeruje, że papieżem powinien być ktoś wyjątkowy, kto rozumie problem i będzie potrafił dialogować ze światem islamu. A więc powinien być to ktoś pokroju Tomasza I z książki „Watykan 2035”, tam papież współdziałał na rzecz pokoju na bliskim wschodzie, w tym pojednania Palestyńczyków z Izraelem, co jak wiadomo jest science fiction. Po prostu widać, że Harris zgadza się z Pietro de Paoli, że nowym papieżem powinien zostać ktoś kto ma śmiałą wizję i potrafi wszystkich do niej przekonać. Czy kandydat, który wykreowany przez Harrisa spełnia te nadzieję? 


Autor w szczegółach opisuje jak pod kątem typowo rytualnym wygląda konklawe. Można odnieść wrażenie, że skupia się tylko na ambicjach poszczególnych purpuratów, że dużo w tym tego co przypomina świecką politykę, np. rywalizację, często bezpardonową, szukanie haków jeden na drugiego, a to w celu wyeliminowania niewygodnego przeciwnika, oczywiście są też zakulisowe działania, przekonywanie do siebie głównych konkurentów na tron piotrowy, jednak też autor nie zapomina o tym co jest istotne z punktu widzenia wiary, że bycie papieżem to naprawdę trudna i odpowiedzialna posługa, i że Bóg w swojej mądrości powołuje najlepszych na miarę czasów. A więc mamy przekonanie autora, że rzeczywiście działa tutaj w czasie konklawe Duch Święty. 


Dalej, co do samej treści mamy tutaj narrację kardynała Lomellego, który jako dziekan przeprowadza konklawe, to jest jego trzecie konklawe, zna wszystkie procedury, które są zapisane w Konstytucji Apostolskiej. Lomellii jest człowiekiem ambitnym, jest w stanie wyobrazić sobie, że to on zostanie papieżem, ale zdaje sobie sprawę z wyzwań jakie to za sobą niesie i wie, że nie każdy jest w stanie tego podołać. Można odnieść wrażenie, że troszkę chce pomóc Bogu w tym, że nie powinien zostać wybrany byle kto. Znajduje haki na głównych faworytów, sprawiając, że wylatują z gry. Lomelli tłumaczy sam siebie, że ma dobre intencje, bo chce, żeby papieżem został ktoś odpowiedni, kto podoła temu zadaniu, a gdyby przypadkiem się okazało, że to będzie on sam, no cóż tak bywa.
Kto zostanie papieżem?


Przekonajcie się sami moi drodzy czytelnicy. Autor nie uniknął tu pewnych kontrowersji wokół osoby, która papieżem została, czy to było konieczne? Chyba nie, obyłoby się bez tego typu atrakcji, ale pewnie uznał, że specyfika gatunku jaki jest thriller tego wymaga. Książka napisana jest ciekawie, dobrze się ją czyta. Akcja jest wartka, nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji. Postaci są tutaj w sposób fascynujący wykreowane. W tym jest pewna analogia do książki Roberta Pazzi'ego, który skupia się na psychice swoich bohaterów. Tutaj psychika też odgrywa ważną rolę, zarówno indywidualnie poszczególnych postaci, jak i konklawe jako zbiorowości 117 kardynałów. Procedura konklawe została nagięta w momencie gdy trzeba było poinformować kolegów purpuratów o zamachach terrorystycznych, nie dało się inaczej, bo przecież wybuchy bomb w pobliżu usłyszeli wszyscy. Wtedy też kardynałowie pokazali charakter, po prostu poszli na kolejne głosowanie. To wydarzenie między innymi uatrakcyjniło wydarzenia w książce, no i niewątpliwie przyśpieszyło bieg wypadków. Książkę niewątpliwie warto przeczytać. Polecam.

czwartek, 18 maja 2017

Tess Gerritsen, 




Grawitacja




Wydawnictwo:Albatros
Data wydania: 2011 r. r. 
ISBN::  9788376595856
liczba str.; 384
tytuł oryginału: Gravity
tłumaczenie: Andrzej Szulc
kategoria: thriller, science fiction




( recenzja opublikowana na portalu lubimyczytac.pl:
"Grawitacja”, której autorką jest Tess Gerritsen, to książka z gatunku thriller, ale mamy też tutaj elementy dramatu medycznego oraz science fiction. Akcja Ziemia – Kosmos. Ruszyła w przestrzeń kosmiczną kolejna misja badawcza. Nagle wybuchła w rakiecie tajemnicza epidemia. Wszystko zaczęło się od myszy, która ugryzła jednego z astronautów, a więc rozpoczęła całą tą imprezę, ale też dzięki tej samej myszce znaleziono pomysł jak z tym walczyć. Jak? Przekonajcie się. Jak się okazało choroba to rodzaj kosmicznej chimery, która zawiera w sobie połączenie genów myszy, żab i ludzi. Ma też zdolność zdobywania nowych genotypów i niszczenia żywych organizmów od środka, a potem działa we wnętrzu organizmu nosiciela aż do uśmiercania. Najpierw podejrzewano złych ludzi o tzw. bioterroryzm, gdyby jakieś fanatyczne ugrupowanie terrorystyczne dorwało się do tej chimery wykorzystało ją do własnych celów byłaby to broń doskonała. Tyle, że trudność w wykorzystaniu tego paskudnika polega na tym, czy ta chimera zdaje sobie sprawę np. z granic politycznych. Doprowadziłoby do tego, że w krótkim czasie to cholerstwo wykończyło by całą ludzkość i wszelkie możliwe życie na Ziemi. 


Na razie walka z chorobą trwa w kosmosie? Umierają kolejni astronauci. Władze, bezpośrednio Biały Dom, podjęły decyzję o tym, że ci ludzie powinni zostać w kosmosie, że nie wolno podjąć najmniejszego nawet ryzyka, że chimera dostanie się na Ziemię. Walka z czasem a także o przeżycie chociażby paru osób trwa? Czy to w ogóle jest możliwe? Głównymi bohaterami są małżeństwo lekarzy pracujących dla NASA Emmy Watson i Jacka McCalluma. Ona jest w kosmosie, on na Ziemi, ze względów medycznych ma zakaz latania w kosmos. Ta para kontaktując się ze sobą, głównie drogą internetową, głowi się nad tym jak opanować ten kryzys związany z pojawieniem się chimery. 


Książka jest ciekawa, niesamowicie wciąga. Autorka w niezwykły sposób opisuje tą trudną sytuacje w kosmosie, na Ziemi również, bo trzeba głowić się nad podejmowaniem dramatycznych decyzji. Sprawę w swoje ręce wzięła armia USA. Bardzo ciekawa jest też tutaj kreacja bohaterów. Książkę niewątpliwie warto przeczytać.

środa, 17 maja 2017

Suzanne Collins,




Igrzyska śmierci



cykl: Igrzyska śmierci, t. 1









Wydawnictwo: Media rodzina
Data wydania: 2013 r. 
ISBN:  9788372786371
liczba str.: 352
tytuł oryginału: The Hunger Games
tłumaczenie: Małgorzata Hesko - Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
kategoria: science fiction 






 ( recenzja opublikowana na portalu lubimyczytac.pl:






Zacząłem czytać trylogię zatytułowaną „Igrzyska śmierci” . Akcja toczy się w bliżej nieokreślonej przyszłości, gdzieś w Ameryce, istniało tam kiedyś państwo USA, ale wszystko się zawaliło i ludzie którzy przetrwali ten, jak można się domyśleć kataklizm utworzyli państwo Panem, jego stolicą jest Kapitol, który jednocześnie jest centralna prowincją. Otacza go 12 dystryktów, kiedyś było 13, ale ten 13 władza postanowiła zburzyć, jako karę za próbę rebelii, która została stłumiona jakieś 74 lata temu. Właściwie póki co niewiele więcej czytelnik może od autorki wycisnąć. Pozostałe 12 buntowniczych dystryktów zostało ukarane tym, że muszą dostarczyć dwójkę trybutów, chłopca i dziewczynę, w granicach wieku 12 – 18 lat. Z tych 24 trybutów może przeżyć tylko jeden i ta osoba będzie wiodła resztę życia w dobrobycie, co tutaj w 12 dystryktach jest luksusem. Czytając opowieści Katniss Ewerdeen można odnieść wrażenie, że mamy tu typowy XIX wieczny kapitalizm, ludzie funkcjonują codziennie na granicy przeżycia. Jednak zdobycze cywilizacji współczesnej zostały ocalone, jednak są one ściśle reglamentowane. Tylko mieszkańcy Kapitolu mają do nich dostęp. Samą ideę igrzysk można zdefiniować jako coś w rodzaju współczesnego barbarzyństwa, połączenie telewizyjnych programów typu Big Brather z zarzynaniem się gladiatorów w Kolloseum i na innych całego arenach Imperium Rzymskiego. Tutaj areną jest gigantyczne studio telewizyjne z jednej zaplecze dla organizatorów igrzysk, z drugiej to co widzą telewidzowie, arena na której nie brakuje trybutom skrajnie trudnych warunków, bo przecież nie wszyscy giną z ręki wroga, ale też z wyczerpania, głodu, pragnienia, utonięcia, puszczenia z dymem, bywają też lawiny, przygody ze zmutowanymi osami lub innymi zwierzętami, które można spotkać w przyrodzie, a czasem wystarczą trujące jagody, żeby wykończyć zgłodniałego trybuta. 


Zaczęły się 74 Głodowe Igrzyska z dystryktu 12 ten zaszczyt przypadł Katniss Eweerden i Peecie Mollarkowi. Obydwoje się znali, i tym trudniejsze było dla nich, że prawdopodobnie wrócić może tylko jedno. Katniss ja się okazuje ma szansę, bo dla niej las zza limes, czyli granicy Panem to naturalne środowisko. Ona chodzi tam na polowania, łapie zwierzątka gównie wiewiórki i króliki w calach konsumpcyjnych lub handowych, wszystko, żeby przeżyć ona, jej matka i jej siostra Prim, która pierwszy raz była kandydatką na trybuta. Szanse miała niewielkie, bo był tylko jeden zapis na nią, czyli los z jej nazwiskiem. Siostra nie powalała jej brać dodatkowych zapisów za odrobinę żywności, a mimo to została wylosowaną. Katniss po raz kolejny swoją siostrę uchroniła, zgłosiła się za nią, co było niewątpliwie fenomenem w ubogich dystryktach. Tzw. zawodowi trybuci byli rekrutowani w dystryktach pierwszym i drugim i to z reguły oni igrzyska wygrywają. Ale wyjątki potwierdzające regułę są. W 12 wygrało dwóch trybutów, żyje tylko jeden Haymitch, który jest mentorem dla Peety i Katniss. W pociąg do Kapitolu wsiadła z nimi Effie Trinket, ona jest swego rodzaju celebrytką, doradza trybutom.Po dotarciu do Kapitolu za trybutów biorą spece od pijaru, wizerunku itp. Przez kilka dni żyją w oszałamiającym dla nich luksusie, żeby zaraz wyjść na arenę i jak to powiedział Haymitch „Nie dajcie się zabić”, na początku brzmiało to jak ironia, a potem jak najlepsza rada. Koncepcja, że Peeta i Katniss są parą w sensie dosłownym, że są w sobie zakochani jest pomysłem rewolucyjnym, obliczonym na to, że uda się 12 wrócić w komplecie do domu. Czy w ogóle mają szanse? Igrzyska ruszyły, dla telewidzów są to nie zapomniane emocje, mniej więcej takie jakie budzą mecze Realu z FC Barceloną, a dla trybutów jest to walka o przetrwanie, bo chodź są dobrzy to przecież rywale są co najmniej równie dobrzy. W raz z wyjściem na arenę wydarzenia wyraźnie przyspieszają, rusza krwawa jatka! 


Koncepcja igrzysk śmierci jest interesująca. Warte zauważenia jest, że mamy tu narrację samej Katniss. Ma to swoje dobre i złe strony. Dobre, bo mamy tutaj relację z pierwszej ręki, wiemy, co ona i siłą rzeczy pozostali trybuci przeżywali, a z drugiej, całej tej otoczki wokół igrzysk tylko się domyślamy. Chociażby tego jak reaguje publika, jak reagują władze Kapitolu z prezydentem Snowem na czele. Tego, że postawę Katniss władzę i sam prezydent oceniają jako bunt dowiadujemy się od niej, a przecież dla czytelnika byłoby ciekawe jak to jest widziane z perspektywy innych, w tym tegoż prezydenta. No ale miała koncepcję taka a nie inną. Przypuszczam, że ten cykl lepiej broni jako całość, niż jego poszczególne części. Książkę niewątpliwie przeczytać warto jest ekscytująca, akcja szybko leci, czytelnik się wciąga. Kreacja bohaterów, w tym tej głównej Katniss jest interesująca. Książka jest dobra, warto przeczytać.

poniedziałek, 15 maja 2017

Camilla Lackerg,



Zamieć śnieżna i woń migadałów 





Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2012 r.
ISBN:: 9788375542288
liczba str.: 144
tytuł oryginału: Snöstorm och mandeldoft
tłumaczenie: Inga Sawicka
kategoria: kryminał 
 


 ( recenzja opublikowana na portalu lubimyczytac.pl:






Wypożyczyłem cienką książeczkę Camilli Lackberg zatytułowaną „Zamieć śnieżna i woń migdałów” żeby zlustrować co też za czytelnicze licho w tych skandynawskich kryminałach może siedzieć. Wygląda na to, że raczej niewiele się dowiedziałem, bo książka jest napisana dokładnie w stylu Agathy Christi. Zachowana jest jedność czasu i miejsca. A że to nie jest takie łatwe, żeby jakąś grupę ludzi w jednym miejscu usadzić na kilka dni to jak się okazuje da się to zrobić, od czego mamy atrakcje związane z klimatem. Tutaj podobnie jak w „Morderstwie w Orient Expresie” ludzi w jednym miejscu zatrzymała na świąteczny weekend zima. Wystarczą zamiecie śnieżne, troszkę małego zamieszania na morzu czyli sztormy, ludzie z wyspy nie ruszą się za cholerę, da się nawet zrobić porządek z zasięgiem telefonów komórkowych, pewnie z dostępem do neta również. I tym sposobem nasi główni bohaterowie, którzy przybyli na Boże narodzenie na święta się nie ruszą, bo nie mają jak.
 

Do pensjonatu trafiła bogata rodzina Liljecronas, począwszy od seniora rodu Rubena, po jego dzieci i wnuki. Oczywiście jak na dobry kryminał przystało musiał znaleźć się tam również policjant Martin Mohlin, partner Lisette, czyli ma zamiar wejść do tej bogatej rodziny. Ale tutaj z konieczności reprezentuje władze i niczym Hercules Poirot zaczął przesłuchiwać wszystkich, no i potem dedukować co i jak. Giną dwie osoby Ruben, i pupilek dziadka, jego wnuk Mattias. Wszyscy są w szoku, bo ginie jeden członek rodziny, potem drugi, no i wszyscy się głowią, kto z rodziny jest w ogóle do czegoś takiego zdolny. Motywy się znajdują niemal każdy je ma. Ruben opieprza swoich synów, że są amatorami i źle prowadzą firmę, w dodatku jeden z nich wyciągnął z firmy 5 milionów dolców, jednemu ze swoich wnuków dziadek udzielił tzw. pożyczki na 20 milionów. Powstał rwetes wszyscy, wszystkich oskarżają, a w tym zamęcie Martin próbuje dojść do konstruktywnych wniosków. Przy okazji wychodzą różne dziwne sekrety, że np. żona Gustawa Vivi miała romans z jego bratem Haraldem i tego typu atrakcje. . Martin główkuje jak to wszystko rozwikłać. Czy wyjaśnił sprawę? Czy sprawcy zostali morderstw wykryci? 

 

Autorka ciekawie nakreśla całą sytuację i daje bardzo ciekawy rys psychologiczny swoich bohaterów. Czytelnik wyczuwa napięcie i emocje poszczególnych bohaterów, widać w tym maestrię literacką pisarki. Książka jest interesująca. Warto przeczytać. Polecam.

piątek, 12 maja 2017

Elżbieta Cherezińska 



Królowa


cykl: Harda, t. 2









Wydawnictwo:Zysk i S -ka
Data wydania: 2016 r.
ISBN:9788365521392
liczba str.:594
tytuł oryginału: -------
tłumaczenie: ------------
kategoria: powieść historyczna






 





 ( recenzja opublikowana na portalu lubimyczytac.pl:





Nie było opcji, żeby po przeczytaniu „Hardej” żebym nie przeczytał kontynuacji i ostatniej części dylogii, czyli „Królowej” Elżbieta Cherezińska autorka m. in. Cyklu „Harda” przekonuje nas, że Świętosława była naprawdę wyjątkową osobą, oprócz tego, że była harda, dumna, itd., to lubiła kolekcjonować korony, uzbierała ich aż cztery, była królową Danii, Norwegii, Szwecji i Anglii, oczywiście była też naszą, księżniczką Piastowską z Polanii, i o tym nigdy ani myślała zapomnieć.
Tych tytułów królewskich widać troszkę pozazdrościł jej brat, Bolesław Chrobry i walczył o koronę, dla siebie, dla syna Mieszka II, ale też dla całego kraju, który zyskał rangę królestwa, a więc była to postawa państwotwórcza, do niej nawiązywali kolejni książęta gdy Polska tą rangę traciła i walczyli o powrót korony i innych insygniów koronacyjnych tam gdzie jej miejsce na głowy naszych władców, była to walka o prestiż, o wszystko. Ambicję, żeby Polska była wielkim krajem mieli Mieszko I i Bolesław Chrobry. 


Przy okazji lektury tej książki poznajemy losy rodzeństwa Świętosławy i Bolesława i sprawy związane z historią wielu krajów Europejskich, książka jest napisana w sposób fascynujący. Wiodącym wydarzeniem jest morska bitwa trzech królów w roku 1000 r., Świętosława ją przegrała, zdradzając swego męża Swena, popierając norweskiego króla Olava. Zapłaciła za to ogromną cenę, została wygnana, pozbawiona kontaktu z dziećmi, wróciła do kraju, wspierała brata Bolesława. Nie załamała się jednak, czuła, że dobre dni jeszcze nadejdą i bynajmniej nie myliła się w tych kalkulacjach. Po śmierci Swena wraca do politycznej pierwszej ligi pomagając Knutowi zdobyć tron Anglii, no bo przecież polityki nie robi się tylko mieczem, toporkami i innymi wynalazkami służącymi do zabijania, ale też prowadzać negocjacje oficjalne lub zakulisowe. Do tych typowo dyplomatycznych gier Świętosława była swym synom Knutowi, królowi Anglii, i Haraldowi, królowi Danii potrzebna, w Szwecji nadal rządził Olof i tym razem nie zawiódł matki, przysłał bratu wsparcie wojskowe. Można powiedzieć, że Anglia nie miała szans, ale tak nie było, tym razem Anglicy walczyli jak lwy, ale Knut i jego armia byli wytrwali w dążeniu do odzyskania korony, którą wcześniej zdobył jego ociec Swen. 


Okolice roku 1000 są ważną cezurą faktograficzną, to w tym okresie krystalizuje się to co dzisiaj nazywamy cywilizacją zachodnią. Zresztą tak to po raz pierwszy zdefiniował cesarz Otto III. Ta koncepcja była interesująca, cesarstwo miało być oparte na czterech filarach: Germania, Galia, Italia, Sclawinia. Silna Słowiańszczyzna miała być filarem nowego cesarstwa. Widać ta wizja była zbyt idealistyczna i musiała upaść. Nawet teraz koncepcja zjednoczonej Europy napotyka takie czy inne opory i są dyskusje jak UE ma wyglądać, i wszyscy dumamy czy Europa zjednoczona jest w stanie przetrwać próbę czasu? Więc nie ma co się dziwić, że tak musiało być, ale może dzięki temu cesarzowi w ogóle mamy takie marzenia. Tak samo Bolesław Chrobry uczynił z Polski królestwo i do tego chcąc nie chcąc kolejni władcy musieli nawiązywać. Dla krajów skandynawskich też to jest ciekawy okres. Powolnego wygaszania łupieskich wypraw, nawracania się i tworzenie chrześcijańskich królestw. Symbolem tego jest koronacja Knuta, który z najeźdźcy stał się namaszczonym świętym olejem, prawowitym królem Anglii. 


Co tu więcej można o tej książce powiedzieć? Cherezińska po raz kolejny pokazała pisarską klasę, książka jest po prostu rewelacyjna i fascynująca. Autorka ma naprawdę niezwykły dar, tak wspaniale pisze o historii naszego kraju ubarwiając postaci historyczne, a także wiernie oddaje mentalność ludzi przeszłości, no i realia historyczne konkretnej epoki, tutaj akurat średniowiecza.
Książkę zdecydowanie polecam. Warto przeczytać.

piątek, 5 maja 2017

 Frederic Forsyth,




Negocjator 



Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 1990 r.
ISBN:  8385079041
liczba str.: 408
tytuł oryginału: The negotiator
tłumaczenie: Robert Kruszyński
kategoria: thriller



 ( recenzja opublikowana na portalu lubimyczytac.pl:
 




Dorwałem kolejną już książkę Frederica Forsytha, bo niewątpliwie autor ten pisze ciekawe thrillery, które oprócz wydarzeń natury sensacyjnej fikcyjnej, czasem fikcyjno – rzeczywistej, a czasem autor wprost do rzeczywistości się odnosi, mamy w nich coś w rodzaju geopolitycznego opisu świata. Niewątpliwie sporo w swoich książkach autor pisze o polityce. Jeśli ktoś z was moi drodzy czytelnicy czytał chociażby „Diabelską alternatywę” to „Negocjator” przypadnie wam do gustu, mamy układ typowo zimnowojenny. Widać w opisach tej rzeczywistości autor świetnie się odnajduje. Spekulacje analityczne, że w latach 90 dojdzie do próby ocieplenia stosunków dyplomatycznych są ciekawe. No niewątpliwie z perspektywy 1988 r. takiego drobiazgu, że w 1991 szlag trafi ZSRR i cały blok wschodzi widać nie dało się przewidzieć. 


Za to dało się przewidzieć, że zarówno w Stanach i w ZSRR będą kłopoty gospodarcze, no i problemy związane z ropą naftową. Z perspektywy lat 80/90 trudno było wyobrazić sobie funkcjonowanie gospodarki bez tego surowca, a i w dzisiejszych realiach mimo prób z alternatywnymi napędami pojazdów mechanicznych ropa wciąż ma duże znaczenie w globalnej polityce i gospodarce.
Ma też znaczenie dla obronności poszczególnych krajów, i dlatego z punktu widzenia obydwu mocarstw patrzono ma sprawy dostępu do tego surowca, a więc również na kraje bliskiego wschodu, które ropy mają pod dostatkiem. Dlatego w książce obydwaj przywódcy Michaił Gorbaczow, i fikcyjny prezydent USA John Cornack doszli do wniosku, że potrzebne są negocjacje pokojowo – rozbrojeniowe, trwały prace nad układem w Nantacked, jednak radykałowie w obydwu krajach, w USA lobby związane z przemysłem ciężkim i zbrojeniowym, a w ZSRR, radykalne frakcje w Biurze Politycznym KC KPZR, wyrażały sprzeciw. Doszło do zaskakującego sojuszu jednych i drugich i uknuto iście szatańską intrygę. 


Doszło do porwania syna prezydenta, studenta Oxfordu, Simona Cornacka, rusza procedura, w którą zaangażowały się brytyjskie służby przy współpracy z Amerykanami. W FBI doszli do wniosku, że negocjacjami z porywaczami nie może się zająć byle kto, postawiono na Quinna, który odnosił sukcesy na tym polu i ponoć jest najlepszy. Brytyjczycy się wspaniałomyślnie zgodzili, żeby tak było. Porywaczy reprezentował niejaki Zack. Mimo, że chodzi o tak ważną personę, syna urzędującego prezydenta USA, sprawa wydawała się prosta, kolesie dostaną kasę, oddadzą Simona i cześć pracy. Negocjacje trwają kilka tygodni, wszystko wskazuje na to, że sprawa zakończy się sukcesem i nagle. W momencie kiedy porywacze oddali Simona ten ginie od bomby, którą miał pod ubraniem. Było bum, zbierać czego właściwie nie było. Sprawy się komplikują, a akcja nabiera rozpędu, są wątpliwości co do roli Quinna w tym interesie, bo ten wyrwał się policji i służbom specjalnym załatwił sprawę na własną rękę. Obrotem sprawy zachwycony nie był i postanowił dorwać Zacka i jego ekipę gdyż myślał, że ci skubańcy go wykiwali. Ścigał towarzystwo po całej Europie. Swoimi metodami wyjaśniając sprawę dochodzi powoli po nitce do kłębuszka, a w tym kłębuszku mamy aferę międzynarodową. Znalazł interesujących pomocników, byli to spece z KGB. Quinn i Rosjanie obawiali się, że służby amerykańskie mogą być skorumpowane, a to utrudniało robotę, ze swoimi osobnikami, którzy mieli ze sprawą coś wspólnego za wczasu zdążyli sobie poradzić, mimo, że sprawa sięgała wysokich szczebli władzy. Quinn przenosi się do Kanady i USA, żeby wyjaśnić sprawę. Czy uda mu się ją wyjaśnić i dorwać sprawców? W dodatku czasu jest mało, bo w niektórych kręgach władzy dochodzą do wniosku, że konieczna jest procedura Impeachmentu, z powodu złego stanu zdrowia psychicznego prezydenta. W efekcie układ w Nantacked zostałby obalony. Jak sprawy się potoczyły? 


To jest niewątpliwie interesujący thriller, w grę wchodzi tu władza, duże pieniądze, wpływy, którzy co niektórzy biznesmeni i politycy chętnie wykorzystują.
Książkę warto przeczytać. Polecam.