Marcin Sergiusz Przybyłek,
Orzeł Biały
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data wydania: 2016 r.
ISBN: 9788380620100
liczba str.; 705
tytuł oryginału: -----------
tłumaczenie: ------------
kategoria: science fiction
( recenzja opublikowana na portalu lubimyczytac.pl:

Przybyłek pisze fantastykę z lewicowego punktu widzenia. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że spora większość twórców polskiej fantastyki to prawicowcy i to w książkach jest to bardziej lub mniej widoczne. Raczej lewicowy punkt widzenia na sprawy publiczne pojawił się u Jacka Piekary w książce „Przenajświętsza Rzeczpospolita” wynika z niej, że wybranie pewnej partii grozi wystąpieniem Polski z UE i wynikną z tego pewne kłopoty. Jak się okazuje fantaści miewają czasem niezłe wyczucie co się może wydarzyć w przyszłości. Tutaj Przybyłek wyraźnie daje do zrozumienia, że tej partii nie darzy sympatią. Król Alojzy Kaczucha okazał się niekompetentny i go szybko wywalili, natomiast Antoni Macier przepoczwarzył się w orka, rozwalił czołg i spalił się żywcem. W sumie to jednak liczyłem na to, że elementów typowo publicystycznych będzie troszkę więcej. Widziałbym też nawiązanie do książki Grzegorza Wójcika „Asgaria. Falcon” to ciekawe publicystyczne fantasy pisane z prawicowego punktu widzenia, tam też mamy polowanie na wynaturzone osobniki i bardzo ciekawe z punktu widzenia publicystyczne uzasadnienie kwestii. Oczywiście literackich można doszukać się dużo więcej np. do książki „Łzy diabła” Magdaleny Kozak, bo niewątpliwie kwestie batalistyczne są tutaj w książce Przybyłka wysunięte na pierwszy plan.
Mamy tutaj Twierdzę Polska, bo jak wiadomo nasz kraj jest jedyny, który otacza miliardy orków. Swoją droga przypomina to globus Kaczyńskiego z kabaretowego serialu „Ucho prezesa” Globus przedstawia tylko i wyłącznie mapę Polski. Ale wracając do tematu zostało zmienione godło, w taki sposób, żeby pokazać siłę odnowionego kraju, „już my wam pieprzone zielone bydlaki dowalimy!” Jest u autora motyw, że kraj musi sobie radzić, bo wszystko to co nazywamy współczesnym kapitalizmem walnęło, a więc gospodarczy system naczyń połączonych się posypał i nagle Polska musiała zmienić strategie, bardzo szybko musiała stać się krajem w stu procentach samowystarczalnym, no i jeszcze wiodącą rolę z konieczności musi odgrywać armia. Orki są paskudne nie dlatego, że takie są, bo to jest prawda, ale dostają szału na punkcie różowego mięcha, czyli paskudniki jedne uwielbiają ludzinę. O mięsie koloru innych ras ludzkich jakoś cicho sza.
Od kilkunastu lat trwa regularna wojna pojawiają się coraz to nowe kolejne bandy orków, niektórym z nich udaje się zapuścić w głąb kraju. Co niektóre osobniki zdołały nawet dostać się do Warszawy, efekt, zginęła królowa Magdalena Kozak, a król Justyn Łyżwa był raniony. Wydaje się, że kraj jest skazany na krwiożerczą wojnę o przetrwanie, jednak może się okazać, że niekoniecznie, bo było nie było orki jednak są ludźmi i same zdają sobie o tym przypominać. Z jednej strony tworzy to poważne zagrożenie, którego rzeczywiście strach się bać, bo inteligentne orki z miażdżącą siłą będą w stanie wykończyć Twierdzę Polska, a z drugiej strony orki zaczynają myśleć jak ludzie, w głębi kraju powstają pierwsze cywilizacje tworzone przez orki. Na razie są one gdzieś mentalnie w średniowieczu. No i mamy tutaj pytanie czy pokojowe współistnienie gatunku homo sapiens i zielonego orka kiedykolwiek będzie możliwe. Pierwsze próby przekonania władz Twierdzy Polska do zmiany nastawienia są robione. Czy to ma sens?
W głąb krajów zachodnich Niemcy i Francję rusza ekspedycja, żeby zlustrować jak wyglądają elektrownie atomowe, gdyby dorwały się do tego inteligentne orki zagrożenie dla Twierdzy Polska byłoby realne, A te skubańce są odporne na promieniowanie radioaktywne więc oni mogliby wejść na nasze tereny nawet gdyby wybuchłyby atomówki, tak wiec sprawa okazuje się priorytetowa.
Jak przebiega batalia na froncie Twierdza Polska – orki?
Książka jest dobra, warto przeczytać.