Andrzej Ziemiański,
Virion - Dom
cykl: Legenda miecza, t. 3
Wydawnictwo: Fabryka słów
Data wydania: 2026 r.
ISBN: 9788383752129
liczba str.: 528
tytuł oryginału: --------
tłumaczenie: --------
kategoria: fantasy
recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5217092/virion-dom/opinia/100907942#opinia100907942
Przeczytałem książkę pt. „Virion – Dom” z cyklu „Legenda miecza”, autorem książki i całego cyklu jest Andrzej Ziemiański. Jak nie trudno się domyśleć akcja pędzi po prostu z rozpędu. Cała armia Arkach z majorem Achają w składzie rusza do boju podbijając Luan.
Teoretycznie nic się nie dzieje, ale ta cywilizacja upada z dnia na dzień i nikt tego nie zauważa. Niektórzy przebalowali ten moment, a potem leczyli kaca, a inni nawet przespali. Choć ogólnie zamieszanie było spore, bo spora część miasta płonęła, było sporo walk ulicznych, sporo domów było rozszabrowanych, byli niewolnicy mścili się na kim popadło, bo mieli swoje porachunki. Zanim dotarli na prowincji nie było wcale lepiej, nie brakowało scen budzących grozę, bo logika wojny, a raczej jej brak ma swoje prawa. Jedno zdanie wypowiedziane przez żołnierki Arkach do bogatego Luańczyka, bo wymsknęło mu się w rozmowie, że dotknęło ich nieszczęście. Niby nic, ale wystarczyło na bardzo nerwową reakcję, że źle to miały one walcząc latami po lasach z imperialną armią ginąć setkami, tysiącami, a oni sobie wiedli przyzwoite życie, nawet w oświetlonych niedużych miastach i po cholerę wam ta wojna! Zapewne wątpliwości nikt nie ma, kto jest adresatem tej pogrubionej*, ozdobionej wykrzyknikiem, ostatniej części poprzedniego zdania.
Oczywiście tym długim szlakiem do Syrinx podążają znani nam bohaterowie, sam Virion i cała reszta paczki. Do akcji wróciły siostry Neridena, ich prawdziwe imiona to Krito i Mezena i z tymi dumnymi, książęcymi imionami, podążają wraz z armią Arkach, żeby zdobyć Syrinx, w tym ich dzielnicę, podwórko i parę sąsiednich przecznic. A wszystko po to by obalić, przynajmniej w ich przekonaniu, imperium zła. Jasne, że ta opozycja terminologiczna: dobro – zło, jest tutaj naciągane. Po prostu coś upada, żeby powstało nowe, żeby zmieniła się epoka, coś takiego rzadko dzieje się w historii np. rozlatuje się jakiś mur, czy diabli biorą jakieś pomniki. Co prawda nam zdarzało się coś takiego widzieć w mediach, no ale współczesność ma swoją specyfikę, a obieg informacji na przestrzeni całego globu jest praktycznie natychmiastowy. I wszystkie zmiany w geopolityce są szybkie, i to też budzi pewne obawy.
Oczywiście nie ma opowieści o przygodach Viriona bez brawurowych pojedynków. Pierwszy to Marina z Achają. Postać Mariny mało istotna. Ona tak samo jak Achaja wymknęła się z niewoli, budowy imperialnej drogi, no a że nie miała co ze sobą zrobić Zakonni ściągnęli ją do walki z Achają, to była mocna zawodniczka, wszyscy z wyjątkiem Viriona byli pewni, że zmiecie Achaję z planszy, no ale to córka diabła urwała Marinie głowę. A drugi pojedynek to zapowiedziana zemsta Druzusa, przekonał do swojej sprawy siedmiu rycerzy natchnionych, no i jest ciekawie.
Czytelnik pewnie się domyśla, no ale jest to na tyle to jest ciekawe, że koniecznie karteczki książki trzeba przewrócić. Epoka snajperów rozpoczęta, a Achaja, jako ich szefowa, zostaje cesarzową.
Książka jest niesamowicie ciekawa. Na pewno wciąga, szybko się czyta. Opowieść jest żywa, barwna. Ciekawostką jest, że Nikki, żona Viriona została królową upiorów, dostała ksywkę cesarzyca, bo ma iście ludzki temperament i ani myśli trzymać się upiorzych dogmatów, czyli nie wtrącania się w ludzkie sprawy. Uznała, że dogmat jest beznadziejny, bo niemal to nie wykończyło upiorzyc, bo zakon na nie polował. Ona była przekonana, że zakonni stanowią zagrożenie i żywych z Syrinx wypuszczać ich nie wolno, a że ma męża, który wie jak się takie sprawy załatwia i ma dobrą przyjaciółkę Achaję, to wie, że może z góry uznać sprawę za załatwioną. Dzieje się sporo i jest ciekawie. Polecam.
