Brian Herbert, Kevin J. Anderson,
Piaski Diuny
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data wydania: 2024 r.
ISBN: 9788383380483
liczba str.: 272
tytuł oryginału: Sands of Dune
tłumaczenie: Maciej Szymański, Andrzej Jankowski
kategoria: science fiction
recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5098124/piaski-diuny/opinia/88073718#opinia88073718
Ostrze krysnoża [ w: ] Brian Herbert, Kevin J, Andreson, Piaski Diuny
Koncept w opowiadaniu pt, „Ostrze krysnoża”, które znalazło się w tomie zatytułowanym „Piaski Diuny”, autorem książki są Brian Herbert i Kevin J. Anderson, jest niesamowity. Zapewne czytelnicy książek związanych z uniwersum Diuna, wiedzą, że ten duet pisarski ma wielkie zasługi w kontynuacji wielkiej koncepcji jakim jest całe uniwersum Diuna, bo to nie tylko milion planet imperium Galaktycznego, ale też spory kawał historii na tyle spory, że ta cała opowieść jest historiozoficzna.
Bo tą erę trzeba liczyć od końca dżihadu butleriańskiego, czyli pogromu myślących maszyn aż do bitwy na końcu czasów zwanych Kralizekiem. Jest to dystans czasowy 15 tysięcy lat. Czasy kiedy pojawia się Paul Mua’Dib Atryda to około 11 tysięczny rok.
Ten kluczowy dla całego uniwersum bohater jest pierwszym podejrzanym o to, że jest Kwisath Haderach, czyli zbawcą, który sprawi, że w tym ostatecznym tajfunie walki wygrają ci co trzeba. To, że tak nie jest wiedzą wiedźmy Bene Gesserit, bo mówiąc potocznie, Jessika naszponciła dając księciu Leto następcę tronu, a nie kolejną kobietę czarownicę, która była wiążącym elementem starego jak ta era planu. To ta córka miała urodzić tego co trzeba. Co prawda faktem jest, że do bitwy jest odrobinka czasu. Zapewne On miał żyć tyle ile trzeba, tak jak imperator czerw Leto II, 3000 lat np. Jak wiemy były Złote drogi itp., czyli był kolejnym mocnym kandydatem na te zacne miano, ale jego rola była inna.
Opowiadanie dotyczy okresu około kilkadziesiąt lat przed tym jak pojawił się Paul Atryda na Diunie. Fremeni walczyli o to, żeby pozbyć się z Diuny, najpierw Richesów, potem Harkonnenów. Był w realizowaniu tej idei zacny udział Mapes, którą poznajemy gdy Atrydzi pojawiają się na Diunie. To ona rozpoznała w Paulu kogoś wyjątkowego i podarowała Jessice swój krysnóż. Także z tego opowiadania się dowiemy jak ważny dla Fremenów jest ten dar Szejhuluda, czyli ząb czerwia, którą otrzymuje każdy wojownik Fremen gdy osiąga dojrzałość.
Okazuje się, że to opowiadanie spodobać się może feministkom, bo Fremenki dawały radę. Matka Mapes Sofia była pierwszą kobietą fedajkinem, czyli kimś w rodzaju komandosa. Ona też, jako pierwsza kobieta, zasłużyła na krysnóż, który później dostała Mapes, a później Jessika, matka Mua’ Diba. Sofia zapewne też jako pierwsza kobieta w tej konserwatywnej fremeńskiej społeczności została przywódcą siczy. Co prawda rola kobiet jest znaczna, bo w siczy jedna Matka, ma funkcję magiczną, zbliżoną do tego co robią wiedźmy Bene Gesserit. Ale do ról przywódczych raczej nie aspirowały. No ale jak widzimy wyjątki potwierdzające regułę są. Mapes jeżeli chodzi o wyszkolenie na polu pustynnej walki była równie zdolna jak jej matka i też została fedajkinem. Równo uprzykrzała życie obcoświatowcom zwłaszcza tym co nosili Harkonneńskie barwy. Jednak została przez swoją matkę przekonana, żeby wystąpić w innej, bardzo ważnej roli. Jej zadaniem było przeniknięcie do obozu wroga i będąc niemal niewidzialną wykradała rodowe, czasem cesarskie tajemnice.
Autorzy pokazują tym samym, że jej szpiegowska, była mistrzynią w tym fachu, działalność była nie mniej krwiożercza niż to co robili fremeni na pustyni. Aubulurda Harkonnena wykończyła zniszczenie przyprawowej przetwórni, czym złamany został dogmat cesarski, „przyprawa musi płynąć”. Potem za robotę na Diunie wziął się sam Vladimir Harkonnen. Ulgi nie było, bo to był tyran i nie znał litości.
W tej walce Mapes straciła męża, wykonany wyrok śmierci, oraz syna, zjedzony przez czerwia oczywiście z krysnożem w dłoni. Ale się nie poddała, walczyła dalej tak jak jej zlecono. Na tym to opowiadanie się kończy.
Wiemy co było dalej. Harkonenowie w końcu utracili władzę na Diunie, którą uzyskali Atrydzi. Początkowo zdystansowani fremani zdążyli się przekonać, że Atrydzi są ludźmi innego pokroju. No ale było jak było. Vladimir Harkonnen wrócił i odzyskał władzę na Diunie i Paul już jako fremen musiał walczyć o swoje. Kanly zostało ogłoszone, odtąd ani Harkonnen, ani nawet cesarz nie mieli łatwego życia z fremenami, którymi rządził Muadib. Mapes dożyła sędziwego wieku, służąc przez chwile Atrydom. Wspierając ich w biedzie.
Opowiadanie zatytułowane „Ostrze krysnożu” doskonale uzupełnia to co wiemy z lektury „Kronik Diuny”. Ale robią w doskonały sposób dokładnie to samo inne opowiadania. Pojawiają się dobrze znane i mniej znane postaci. Ciekawostką jest, że pojawił się serialowy cesarz Jovico.* Zastąpił on Roderica, bo graczom, w stolicy na Salusa Secundusie, słaby cesarz, który słucha doradców, bardziej odpowiada, niż ten, który jest silny i prowadzi niezależną politykę, był w stanie zniszczyć Venporta. Skończył zapewne tak samo, jak przez kolejnych 11 tysięcy lat, większość Corrinów, nagłą, skrytobójczą śmiercią.
No ale, że w niemal każdym zbiorze opowiadań wybieram jedno, moim subiektywnym zdaniem najlepsze opowiadanie, to dokonałem wyboru. Warto było poczytać o postaci Mapes i dowiedzieć się więcej. Co nie znaczy, że innym opowiadaniom coś brakowało. Były niesamowite, były to świetne historie, na różnych etapach historycznych tego uniwersum. Wszystkie łączy przyprawa, większość z nich ma miejsce na Diunie, ale też inne miejsca w kosmosie się pojawiają. Zdecydowanie warto przeczytać i poczuć w wyobraźni ten pustynny krajobraz Diuny. Dla czytelników zafascynowanych Diuną ta książka jest niczym solidna dawka bezcennej przyprawy. Czytelnik chce więcej czytać i nigdy nie ma dosyć. Jest super!
Ad.
* Diuna proroctwo.
Ad.
** cytaty pochodzą z książki.