środa, 11 lutego 2026

Poul Anderson, Podniebna krucjata

Poul Anderson,


Podniebna krucjata 



Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data wydania: 2026 r.
 ISBN: 97883833384238
liczba str.: 193
 tytuł oryginału: The Hide Crusade
tłumaczenie: Jarosław Kotarski
kategoria: science fiction

recenzja opublikowana na lubimyczytać.pl:



.

Książka zatytułowana “Podniebna krucjata” Poula Andersona to dość zabawny mix typowo kojarzony z powieści historycznych z tym co mamy w książkach z gatunku science fiction. Wprawdzie jest książka Davida Webera "Alternatywa Ekskalibura” występuje motyw bardzo podobny, ale jednak to książka Poula Andersona wydana w 1960 r. uchodzi tutaj za klasyka w tym historyczno - fantastycznym czarowaniu literackim.


Najbardziej znane krucjaty w literaturze SF wykreowali oczywiście Frank i Brian Herbertowie, był to dżihad Paula Muadiba, no i oczywiście dżihad Butleriański. Tutaj, u Poula Andersona, mamy również  krucjatę o której Anglikom z XIV wieku nawet się nie śniło Jak już dorwali się do statku niebieskoskórych obcych chcieli podbić Francję i ziemię Świętą, ale zdarzyło się inaczej  na skutek zdrady jedynego żyjącego Wersgeryjczyka statek poleciał w kosmos na jedną z kolonii Wielkiego Imperium  Wersgeryjskiego. 


Historie opowiada Parvus, młody, wykształcony duchowny zna kilka języków, w tym rzecz jasna  średniowieczną lingua franca łacinę. Te zdolności lingwistyczne przydały się w kontaktach z licznymi obcymi w kosmosie, wrogami, ale też sojusznikami.


Być może ktoś z was kojarzy motyw moi drodzy czytelnicy, że Mistrzowie Miecza na Ginazie nauczali o tym w swojej szkole, rzecz jasna w twórczości Briana Herberta i Kevina J. Andersona, że średniowieczna uzbrojenie było i na pewno jest wciąż jest najlepsze, jednak jego waga, średnio ok. 30 kg sprawia, że jego przydatność w nowoczesnych, kosmicznych wojnach jest niewielka. Okazało się w omawianej książce, że przyzwyczajeni do tego uzbrojenia i odpowiednich metod taktycznych średniowieczni Anglicy dali radę lać kosmitów wysoko zaawansowanych technologicznie. Do tego wchodzili łucznicy, kusznicy,  a także zdobyczną broń obcych, której rycerze, jako wojskowi fachowcy do spraw wojny nie bali się używać. 


Ta kosmiczna Odyseja sir Rogera de Tourneville jest niezwykle barwna i ciekawa. Najpierw dzielni Anglicy obronili swoją ziemię okolice Ansby i Lincolnshire,  a potem ruszyli zwiedzać kosmos i mścić się na obcych, że mieli niecne plany co do naszej Ziemi. Wszystko to oczywiście opisał skryba, sługa Boży, Parvus. 


Daję głowę, że czytelnik się nie zawiedzie, sam Parvus opowiada nam, że jest to wersja nieco okrojona, bo oszczędził czytelnikom całej gimnastyki lingwistycznej, a także co bardziej istotne olbrzymich różnic mentalnościowych, co utrudniało komunikatywność, no ale radę dali, a czytelnik otrzymuje efekt finalny. Można zastanawiać się czy to nie jest zbyt daleko idące uproszczenie, ale autorowi w zamyśle szło o to, że to ma być przede wszystkim rozrywka, bo zapewne mało branżowych historyków do książki dotarło, choćby po to, żeby sprawdzić czy autor czegoś nie poknocił. Tak więc liczy się dobra lektura, a książka jest po prostu świetna. Polecam



sobota, 31 stycznia 2026

Andrzej Pilipiuk, Czarownik Iwanow

 Andrzej Pilipiuk,


 Czarownik Iwanow


cykl: Kroniki Jakuba Wędrowycza, t. 2


Wydawnictwo; Fabryka słów, Edipresse

Data wydania: 2019 r.

ISBN: 9788381173315

liczba str.: 208

tytuł oryginału: --------

tłumaczenie: ------

kategoria: fantastyka


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl: 

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/czarownik-iwanow/opinia/96337363


                                                                                   


Czarownik Iwanow   [  w:  ]  A. Pilipiuk, Czarownik Iwanow



Do zrecenzowania tego opowiadania długo się szykowałem, bowiem jestem przekonany, że postać czarownika Iwanowa jako antagonisty Jakuba Wędrowycza jest niezwykle interesująca, barwna i ciekawa. Nudno na pewno nie jest. Możliwe, że nie jest najgroźniejszym przeciwnikiem, jakich było multum z hrabią Drakulą na czele. Co nie znaczy, że było łatwo. Starcie było na tyle trudne, że przydała się pomoc kościelnego egzorcysty z Hiszpanii, specjalnego wysłannika Watykanu Herberto Salety. Chodzi o tajemniczą religię pogańską, którego bóstwo i jego sługi pojawiają się raz na sto lat. Saleta jest siódmym wysłannikiem, pozostali zaginęli w akcji.


Istotny jest tutaj czas akcji, lata 80 XX wieku, a że to były czasy komuny, dało to asumpt do brawurowych wyczynów. Iwanow po prostu musiał przekroczyć granice ZSRR z Polską, został wybudzony z uśpienia przez swojego pana, pogańskiego bożka, którego czarownik jest kapłanem. No ale, że istnieje ktoś taki jak Jakub Wędrowycz i musiał wiedzieć, że będzie się działo. Wędrowycz, a propos niego, dał się we znaki czerwonej władzy włamując się do jednej z tajnych katowni UB wyciągając egzorcystę Herberto Saletę. Co dowodzi tylko, że obie postaci są nietuzinkowe.


No i rosyjski czarownik nie zawiódł się, te starcia obydwu oponentów: Wędrowycz vs Iwanow są ciekawe, trudne i wymagające. Troszkę to wygląda tak jakby się popisywali, kto sobie radzi lepiej. I to byłoby nawet zabawne gdyby nie to, że obaj walczą o życie, bo czegoś takiego jak remisy nikt nie uznaje. Stawka jest duża, trzeba walczyć!


Dla czytelnika to jest ciekawe, to co się dzieje w tej rywalizacji obydwu starszych panów. Z tego opowiadania czytelnik dowiaduje się, że Semen i Jakub lubią konie. To akurat próbował wykorzystać czarownik Iwanow, podmienił jaźń jakubowego konia Mariki z Moniką i na odwrót oczywiście. Młoda dama była studentką, która gościła u Jakuba. Ona sporo się dowiedziała o magii, ciekawe ile z tego w pracy magisterskiej dało się wykorzystać. Na pewno motyw ubarwił i tak ciekawą opowieść, ale widać tego typu pauzy pasowały Pilipiukowi do koncepcji, żeby to długie opowiadanie dało się czytać. No i wyszło świetnie. Niewątpliwie to opowiadanie pretenduje, żeby być najlepszym jakubowym opowiadaniem. Polecam.


poniedziałek, 26 stycznia 2026

Frank Herbert, Rój Hellstroma

Frank Herbert, 


Rój Hellstroma


Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Data wydania: 2021 r.

ISBN:  9788381882668

liczba str. : 398

tytuł oryginału:  Hellstrom's Hive

tłumaczenie: Andrzej Jankowski

kategoria: science fiction


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4945455/roj-hellstroma/opinia/67028863#opinia67028863



 

Frank Herbert, ten od „Diuny”, napisał przynajmniej jedną, troszkę inną książkę, ma ona tytuł „Rój Hellstroma”. Koncepcja skrajnie ekologicznej sekty, społeczności, która żyje na owadzie podobieństwo. Jest to tak radykalna koncepcja, że trzeba było tych 50 tys. ludzi zapędzić pod ziemię, bo inaczej by to nie przeszło, a i tak nie jest lekko, bo co i rusz ktoś się interesuje co się dzieje na tajemniczej farmie w Oregonie i są z tego kłopoty, zwłaszcza jeśli to są agencje federalne USA.


Giną ludzie, a to pogłębia ciekawość, przybywają kolejni, istnienie farmy, zwanej też Ulem jest zagrożone bardziej niż kiedykolwiek i nie pomagają nawet koneksje osadzone w pobliżu samego Białego Domu. Nils Hellstrom, naukowiec, wykładowca, filmowiec, farmer, a także jeden z  przywódców Ula uznał, że konieczne jest tzw. Żądło jako argument w negocjacjach. Cel krótkofalowy: przetrwanie w izolacji, długofalowy; przemiana ekologiczna. Pytanie: czy to ma szanse i sens?


Po pierwszych kilkudziesięciu stronach akcja książki szybko się rozkręca i nabiera niesamowitej dynamiki. Przypomina dobry thriller, gdzie są przedstawione techniki rozpracowywania sekty. Herbert przedstawił wydarzenia z obu stron i to wyszło genialnie. Ludzie z sekty, mimo że ideologicznie dalecy od świata zewnętrznego byli zaskakująco dobrze przygotowani na to, żeby poradzić sobie z kłopotami, które narzuca świat zewnętrzny. Ludzie, mimo posiadanej odklejki, byli kształceni do integracji do świata zewnętrznego, bywało, że mieli naukowe lub specjalistyczne wykształcenie na wysokim poziomie, ale też były to umiejętności całkiem zwyczajne, obsługa maszyny lub broni. A wszystko dla dobra roju oczywiście.


Na pewno ta cała koncepcja jest niezwykle oryginalna i wizjonerska. Czytelnik jest pewien, że Ul musi być skazany na porażkę, a jednak dają radę i to jest niesamowite. O tym, że taki geniusz jak Frank Herbert warsztatowo świetnie książkę napisze wspominać nie trzeba. Dodać można, że to jest rewelacja po prostu. Warto przeczytać.


poniedziałek, 12 stycznia 2026

Dan Brown, Tajemnica tajemnic

 Dan Brown, 


 Tajemnica tajemnic


cykl; Robert Langdon, t. 6


Wydawnictwo: Sonia Draga

Data wydania: 2025 r.

ISBN: 9788382309980

liczba str.:702

tytuł oryginału: The Secret of Secrets

tłumaczenie: Paweł Cichawa

kategoria; thriller


recenzja opublikowana na lubimyczyta.pl:

lubimyczytac.pl/ksiazka/5177329/tajemnica-tajemnic/opinia/93239262#opinia93239262



 Wreszcie  udało się przeczytać książkę pt. „Tajemnica tajemnic”, której autorem jest Dana Brown. Z grubsza wiadomo czego można się spodziewać i czytelników ciągnie do kolejnych książek, praktycznie w ciemno, i tym razem też tak było.  Tematyka, kombinatoryka intelektualna, co się dzieje z ludzką świadomością po śmierci. No i w jaki sposób tą wiedzę są w stanie wykorzystać ludzie niezbyt fajni. Na pewno kuszące są tzw. przeróbki, jak to w swojej koncepcji sf nazwał to Bester, czyli władza nad myślami ludzkimi, czyli nic innego, jak pieniądze i władza.


Dokładnie to ułatwia specyfika współczesnych czasów, gros czasu siedzimy w telefonach i komputerach i zerkamy na social media przez co bardzo łatwo wpaść algorytmy. Skutkować to może wybieraniem dziwnych osób na najwyższe stanowiska w państwie itp. W tej nowej rzeczywistości usiłuje odnaleźć główny bohater książek Browna profesor Robert Langdon. Jak zapewne pamiętamy Langdon jest historykiem, specjalistą od symboliki. Owszem miał okazję się wypowiadać w sobie znanych zagadnieniach, lecz patrząc całościowo nowością jest, że jego obecność na kartach książki nie ma charakteru typowo eksperckiego, posiłkuje się wiedzą profesor Catherine Salomon, partnerki życiowej i naukowej. Co i rusz autor wplątuje fragmenty wykładów Catherine w fabule książki, to już niech czytelnik sam się zastanowi czy mu potrzebne?


Problemy się zaczęły gdy zniknęły wydrukowane egzemplarze z wydawnictwa, zawartość internetowa została wcześniej zhackowana. Po prostu kilka lat pracy naukowej nagle diabli wzięli. Wynika z tego, że jakaś naprawdę potężna siła jest zainteresowana reaktywacją Indeksów Ksiąg Zakazanych, bo pewne fragmenty wolą zatrzymać dla siebie. Jak trzeba nie tylko zniszczą wydruki lub pliki komputerowe, ale też nie zawahają się zabić autora. Jak zwykle robi się coraz ciekawiej i niebezpieczniej. Zadania; rozwiązać zagadki i przeżyć całe zamieszanie.


Zapewne już wszyscy wiedzą, że akcja książki ma miejsce w Pradze, na karty książki trafiły zabytki i inne ciekawe miejsca czeskiej stolicy np. biblioteki. Autor sugeruje czytelnikowi, że Praga jest tak niezwykła, że nikogo nie dziwią biegające po mieście golemy. Jednym ze sposobów, żeby się o tym przekonać jest przeczytanie książki. Zdecydowanie polecam.


poniedziałek, 5 stycznia 2026

Henry Kuttner, Czytelniku, nienawidzę cię!

 Henry Kuttner, 



Czytelniku, nienawidzę cię!


Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Data wydania: 2025 r.

ISBN:  9788383383071

liczba str.:  411

tytuł oryginału: Galloway Gallagher

tłumaczenie:  Zbigniew A. Królicki, Danuta Górska, Jolanta Kozak, Zofia Uhrynowska - Hanasz

kategoria: science fiction


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl;

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/czytelniku-nienawidze-cie/opinia/95688259


                                                                             

Próżny robot [ w: ]  Kuttner H., Czytelniku, nienawidzę cię!



Kuttner napisał kilkanaście zabawnych opowiadań. W większości z nich pojawia się szalony naukowiec Galooway Gallagher. Człowiek genialny, acz jego wykształcenie jest nieformalne. Konstruując swoje wynalazki najczęściej bywa w stanie wskazującym na spożycie sporych ilości alkoholu, no i potem na kacu musiał sobie przypominać; po co stworzyłem tego cholernego, zarozumiałego robota. Np. po wielotygodniowej dedukcji przypomniał sobie, że potrzebował otwieracza do piwa. No i robot musiał poddać się woli twórcy.


Po za tym mamy mnóstwo anegdot dotyczących różnych sfer życia, np. autora prawnicy interesują i ich skomplikowane bitwy na salach sądowych. Niezłą zagwozdkę mają policjanci badający sprawę pojawiających się ciał w ogrodzie naukowca. Jednym z nich był sam Galloway Gallagher, tyle, że parę lat starczy. To była sztuczka kosmitów. Lekko złośliwie autor opisał spotkanie z czytelnikami i stąd przewrotny tytuł książki.


Wiadomo, że to są opowiadania i to ma wpływ na jak to wygląda, krótka fabuła, dialogii, opisy motywów, bywa wesoło, bo w żartobliwym stylu autor to napisał. Książka jest ciekawa. Polecam


piątek, 12 grudnia 2025

Marc Elsberg,°C, Celsjusz

Marc Elsberg,




°C - Celsjusz 


Wydawnictwo: WAB
Data wydania: 2024
ISBN: 97883831199498
liczba str.: 560
tytuł oryginału: °C - Celsjusz 
tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska Sadowska
kategoria: thriller


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl: 





No Marc Elsberg jak da popalić to żaden pisarz! I to banalne stwierdzenie wyjaśnia wszystko. Co my tutaj mamy istne szaleństwo. Symulacja walącego się świata, goni kolejna symulację. Dzieje się. Na pewno to jest ciekawe. Ale literacko książka troszkę cierpi, miejsce na akcje nie ma za dużo. Podobnie z bohaterami, głównych jest kilku, a drugoplanowych nieskończoność. Są jeszcze politycy i lobbyści grający często znaczonymi kartami oszukując jak leci. Czasem trudno się połapać w której symulacji aktualnie czytelnik się znajduje. Pewnie to niedostatek audiobooków, bo książka papierowa być może lepiej czytelnika przygotuje jak sobie ma z tym poradzić. 


Docenić należy merytoryczny wkład autora w napisanie książki. Wiedza robi wrażenie i daje do myślenia. A o to też tutaj chodzi, żebyśmy jeszcze raz do tematu podeszli i pomyśleli. Mnie zafascynowała bardzo dobra znajomość geopolityki autora, dzięki czemu pozwoliło mu to w sposób genialny wydedukować jakie mogą już niebawem być nowe koncepcje filozofii wojny. Wojna przyszłości to wojna klimatyczna. To szokuje że da się glob zmniejszyć do rodzaju mieszkanka m -ileś, tu otworzymy okienko, tam podgrzejemy pokój kominkiem, a gdzieś uchylimy drzwi, a inne okno szczelnie zamkniemy. Bajzel zrobi się wtedy, kiedy każdy z graczy będzie ciągnął po swojemu. To będzie dobre!


A co będzie. Teraźniejszość i przyszłość jest nasza i to my wszyscy zdecydujemy. Książka trudna, bywa kontrowersyjna, ale nie ma co takich unikać, bo czytamy, żeby myśleć m. in. Dlatego polecam tą książkę. Warto przeczytać. Polecam. 



czwartek, 11 grudnia 2025

Janusz Andrzej Zajdel, Wyjście z cienia

Janusz Andrzej Zajdel, 


Wyjście z cienia



Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania; 1990
ISBN: 8308020720
liczba str. : 200
tytuł oryginału;----------
tłumaczenie: ----------
kategoria: science fiction


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl: 






Ktoś kto jest dobrze zorientowany w tematyce naszej krajowej science wie. że Zajdel jest klasykiem. Książki pt. “ Wyjście z cienia” jakoś nie kojarzyłem, ale skoro okazja się zdarzyła to wziąłem książeczkę w garść i zacząłem czytać. 


Autor skupił się na tym, żeby snuć refleksję typu: jak obcy mogą wyglądać i jak te spotkania z nami, ziemianami będą wyglądać. Najbardziej znane popkulturowo są te Wellsowskie, czyli otwarta konfrontacja. Zajdel ma jednak inny koncept, poznamy przez czytelników w książce pt, “Limes inferior”. Po prostu kosmici byli tak wielką potęgą, że zdobycie naszego globu to była formalność. I tu było podobnie, wojna bohaterska była, ale krótka. Bo nie tylko przewaga technologiczna miała znaczenie ale też intelekt, niebywały spryt miał znaczenie, dzięki paru trickom niewielka grupka kosmitów administrowała całą Ziemią przez 80 lat. Przy współudziale konformistycznie nastawionych elit oczywiście. 


Ciekawostką na pewno w tej książce jest wielokrotność narratorów, od nastoletniego chłopca imieniem Tim, który w szkole średniej na problem z zaliczeniem przedmiotu historia najnowsza. Profesor Bruss jest wymagającym nauczycielem i wymaga oczywiście oficjalnej historii nauczanej w szkołach, oczywiście napisanej przez kosmicznych zwycięzców. Pokazując losy Tima, autor pomaga czytelnikowi poznać to uniwersum. No i poznajemy system edukacji pod nadzorem Proksów, czyli kosmitów, którzy zdominowali Ziemię. To wchodzeniem system Gombrowicz nazywał upupianiem i w tym względzie kosmici nie byli oryginalni.


Są też naukowcy, siła rzeczy raczej bezrobotni, bo zbędni. , bo wszak wiadomo, kosmiczna nauka ma wyższe osiągnięcia. No ale że coś musieli robić, zaczęli dumać o co chodzi?, jak to się stało? I inne podobne pytania z naukowym podejściem do tematu kosmitów. I oni robią za tego drugiego narratora, w taki bardziej Zajdlowski tłumaczą to literacką rzeczywistość. 


Ciekawy bohater to mieszkaniec lasu, dziadek Greg, zatwardziały weteran bitwy o Ziemię. Tłumaczy młodym chłopcom Tomowi i Nikowi po pierwsze, że są nową nadzieją, że wybuchnie rebelia i kosmiczni zdobywcy oddadzą glob. Tłumacząc rzeczywistość stosuje mrówcze i pszele metaforyki i są one zrozumiałe. 


Kolejnym milczącym narratorem jest mrówka. Bydle mimo, że jest najbardziej upierdliwie niszczonym przez kosmitów stworzeniem, silnie trwa w sojuszu z ludźmi i nie daje się zmieść z powierzchni planety. Są liczne przypuszczenia, że z mrówkami jest związany sekret jak rozwalić kosmicznego Proksa. 


Jest jeszcze jeden narrator, kosmita z centrali eiworn E4 Odkryto liczne nadużycia i nieprawidłowości na jednej z planet. Oprócz sankcji dyscyplinarnych decyzja musiała być jedna. Opuszczenie Ziemi. A nasi znowu musieli zacząć pisać historię najnowszą. Trzeba było kosmicznej transformacji, żeby profesor Bruss zaliczył Timowi poprawkę z historii.


Książka jest niezwykła. Czyta się z zapartym tchem. Jest dreszczyk emocji, bo widać, że ten pisarz miał genialne koncepcje, których niestety nie odkryjemy, bo nie zostaną nigdy napisane. No nic czytamy i cieszmy się tym co nam Janusz Andrzej Zajdel pozostawił. Ta książka to rewelacja. Zdecydowanie warto przeczytać. Polecam.