piątek, 4 lutego 2022

Robert J. Szmidt, Riese

 Robert J. Szmidt, 



Riese 


cykl: Otchłań, t. 3



Seria: Projekt Dmitry Glukhowski: Uniwersum Metro 2035


Wydawnictwo: Insignis

Data wydania: 2019 r. 

ISBN:  9788366071780

liczba str.: 448

tytuł oryginału: --------

tłumaczenie: ---------

kategoria: postapokalipsa


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl: 

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4366708/riese/opinia/68243070#opinia68243070 





      

Seria „Metro Uniwersum 2035” to swego rodzaju nadzieja, że ludzkość podniesie się po nuklearnej apokalipsie, wróci na powierzchnię i zacznie odbudowę cywilizacji. W tej konwencji Robert J. Szmidt napisał trzecią część cyklu „Otchłań”., zatytułowaną "Riese". Dowiadujemy się, że na niewielkim terenie wokół poniemieckich bunkrów Rise rzeczywiście jest teren na którym spokojnie mogłoby żyć i pracować na powierzchni jakieś kilka tysięcy osób, wbrew pozorom wcale nie tak mało. Ale jak to bywa Wrocławska Otchłań i Rise, siedziba Czystych są ze sobą w stanie wyniszczającej wojny. Nie wczuwając się w detale jest ciekawie.


Jasne, że nie miał zamiaru zaharować się na śmierć, tylko miał własny koncept, dokonanie zemsty i rozpieprzenie całego Rise. Zresztą Czyści odwzajemniali tego typu odczucia, chcieli zabić byłego Czarnego Skorpiona, który dał radę niczym komandos pozabijać sporo ludzi. Reszty dzieła zniszczenia dokonała ekipa Frei, przywódczyni podziemnego Wrocławia. Do kolejnego transportu kolejowego zamiast ślepców dostarczono całą armię mutantów. W sumie mniejsza o to jak dali radę to zrobić, był to niezły majstersztyk, a efekt murowany, to wystarczyło, że Rise ledwo zipie. Pozostaje pytanie co dalej?



W książce jest cale mnóstwo intelektualnych motywów, więc nie jest tak, że wszyscy walczą o przetrwanie w sensie dosłownym, ale też o utrzymanie tych resztek cywilizacji jakie pozostały. To jest obecne w niemal każdej książce tego, „Metrowego” uniwersum. W wielu ośrodkach funkcjonuje radio i jest nadawana muzyka. W samym Rise też jest ogromna biblioteka, ale też niemały zbiór dóbr kultury, który zrabowali naziści z samą bursztynową komnata na czele. Bo motyw czystości, czy człowieczeństwa, kto jest bardziej ludzki i czy ktoś inny jeszcze zwierzątkiem już nie jest był w poprzednich częściach cyklu. A to jak wiadomo doskonale wpisuje się w filozofię Nietzschego. Sporo dowiadujemy się o geopolityce, Zachodnia Polska znalazła się na swoistym limes, ziemię niczyją oddzielającą wpływy rosyjskie od Zachodu, a tych co jakimś cudem przeżyli zostali skazani na konsumpcję przez mutanty i po jednej i drugiej stronie nikt ich widzieć nie chce. Czyli nawet Czyści nie są mile widziani np. w Europie, bo uważani są za barbarzyńców.


Zadziwiająco dużo jest odniesień do współczesności. Chociażby, że Nauczyciel wcale nie dziwi się, że np. Ślepcy tak łatwo dają się rządzącym Riese przekonać do swoich racji i bynajmniej nie są oni lepsi od innych mieszkańców Wrocławia, czy nawet samego Riese. A co gorsza, twierdzi sam autor, że to się zaczęło przed atakiem i podejmowano tego typu próby manipulacji. Zapewne w warunkach postapo rządzący nie musieli się wiele wysilać, żeby te metody udoskonalać, no bo przecież po ponad dwóch dekadach mamy już dorosłe pokolenie, które nie miało kiedy się w miarę dobrze się wykształcić i przez to są oni bardziej podatni na wpływy innych.


Na pewno ta perspektywa z punktu widzenia starszego, inteligentnego człowieka, Pamiętającego było nie było, co działo się we Wrocławiu i okolicach w roku 2035 jest bardzo ciekawa i dająca do myślenia. Autor przemycił w książce bardzo dużo pesymizmu, jakoś dziwnie kojarzy mi się to z dwoma odsłonami gry „The last of Us”, gdzie nieliczne grupy, które przetrwały apokalipsę zombie zwalcza się nawzajem, ludzi w tych grach ginie wcale nie mniej niż masakrowanych zombie. Zresztą to porównanie jest bardzo trafne, bo zaskakująco dużo tam jest odniesień do „Metrowego uniwersum” właśnie. Książka jest bardzo ciekawa. Polecam.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz