niedziela, 26 kwietnia 2026

Andrzej Sapkowski, Lux perpetua

Andrzej Sapkowski, 


Lux perpetua


cykl: Trylogia husycka, t. 3


Wydawnictwo: superNOVA

Data wydania: 2006 r. 

ISBN:  9788370541897

liczba str.: 580

tytuł oryginału: --------

tłumaczenie: --------

kategoria:  powieść historyczna


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4925/lux-perpetua/opinia/646461#opinia646461




Przeczytałem ostatnią część cyklu pt. „Trylogia husycka” , rzecz jasna autorem jest Andrzej Sapkowski. Ta część ma tytuł „Lux perpetua” i niewątpliwie jest ciekawa. O tyle nic nowego, że czytelnik praktycznie z góry wie, że Reinmar z Bielawy pakuje się w kolejne poważne kłopoty, ugania się za spódniczkami i bierze udział w wojnie religijnej po stronie husyckiej. Był podobny dylemat zdradzić swoich czy nie. Zachował się troszkę gorzej, ale zdrady nie było, wojska czeskie przeszły bród, a armie książąt niemieckich czekały gdzie indziej z zasadzką. No ale wiemy przecież, że Sapkowski nie byłby sobą gdyby nie wyszłaby z tego banalnego motywu genialna opowieść.


Zaczął autor mocnym akcentem mamy katedrę we Wrocławiu pełną wiernych, wychodzi na ołtarz biskup Konrad z Oleśnicy i rozpoczyna procedurę klątwy kościelnej na Reinmara z Bielawy, bo wiadomo kacerz, heretyk, czarownik, a przede wszystkim wróg samego biskupa, który bezczelnie ośmiela się żyć i rozrabiać. No a potem może być już tylko lepiej. Na pewno widać, że to nie jest np. wiek XI, gdzie nawet królowie i książęta drżeli przed anatemą, a pomoc wyklętemu była interpretowana jako wspieranie wszystkich sił piekielnych razem wziętych. Tutaj może tej klątwy bohaterowie nie olewali, ale mimo obaw potrzebne wsparcie, nawet w samym Wrocławiu, Reynewanowi było udzielane i ku przerażeniu wrogów działał dalej, chociażby poszukiwał swojej ukochanej, szlachetnej, Jutty.


Oczywiście nie brakuje elementów kojarzonych raczej z książkami fantasy. Chociażby postać jednego z czarnych jeźdźców. Girhard Grelenord, bo o nim mowa, i jego czarni jeźdźcy, mimo wojennej pożogi i wszechogarniającej przemocy budzili nie mniejsze przerażenie niż chociażby Nazgule w twórczości Tolkiena, czy jeźdźcy Dzikiego Gonu z „Sagi o Wiedźminie”,  znani też z gier, zwłaszcza z trzeciej odsłony serii gier o przygodach Geralta z Riwii. Natomiast wracając do Girharda Grelenorta, zwanego też Pomurnikiem, który jest tutaj ponurym narzędziem w rękach biskupa wrocławskiego, jego obrzydliwość jest tak okropna, że jest praktycznie nie do opisania. Gdy ludzie dowiedzieli się o śmierci tego rycerza odetchnęli z ulgą i szli na imprezę. Bo to był powód do radości, że świat stał się choć odrobinkę lepszym miejscem do życia, mimo że było jak było. Kreując tą postać Sapkowski wykazał się literacką maestrią, bo w każdym czytelniku wzbudza on permanentną grozę. Czytelnik z całego serca kibicuje Reynewanowi, żeby tego czorta, będącego złem wcielonym, wreszcie trafił szlag!


Jeżeli czytelnik jest czymś rozczarowany, to tym, że to już koniec, no bywa, "coś się kończy, coś zaczyna”, jakby to mistrz Sapkowski powiedział. Wiemy też i dumamy, czy nie dało się inaczej, że Reynewan z tych przygód wyszedł strasznie poturbowany życiowo i był zgorzkniały. Czytelnik się głowi czy on nie jest przypadkiem jednym z bardów czy mnichów, którzy odgrywają rolę kogoś w rodzaju narratorów tej „opowieści opowiadanej dla zwykłej draki”* jakby to Kazik Staszewski zanucił. A tak poza tym ta cała trylogia jest po prostu arcydziełem łączącym dwa gatunki powieść historyczną z fantastyką. Zdecydowanie książkę i całą trylogię trzeba przeczytać.





Ad.
* Cytat z piosenki Kazika Staszewskiego pt. ”Celina” , https://www.tekstowo.pl/kult/celina



niedziela, 12 kwietnia 2026

Elżbieta Cherezińska, Śmiały

 Elżbieta Cherezińska,


 Śmiały


cykl: Bolesław II, t. 1


Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 2025 r.

ISBN:  9788383356969

liczba str.: 440

tytuł oryginału: --------

tłumaczenie: ---------

kategoria: powieść historyczna


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5207482/smialy/opinia/97286320#opinia97286320



Cherezińska kontynuuje pisanie powieści historycznych dotyczących historii Polski, zwłaszcza średniowiecznej. Tym razem padło na postać Bolesława Śmiałego, księcia od 1058 roku i króla od 1076 roku, którego postać opisała autorka w dwutomowym cyklu pt. „Bolesław II” , pierwsza część jest zatytułowana „Śmiały”.


Z jednej strony postać władcy jest ważna, już od momentu narodzin, ważny moment w akcji, było nie było ważne w powieści historyczno – biograficznej. Natomiast drugiej strony panorama zarówno Europy, jak i ponownie odradzającej się Polski jest istotna i to jest interesujące. Czytelnik się przekonuje, że motywów fantastycznych nie zabraknie. Porodami Piastowskich królowych i księżniczek zajmowały się Rzepichy, były w te klocki na tyle dobre, że wszystkie porody zakończyły się sukcesem, co w tej epoce było ważne, od tego zależały losy kraju i tak targanego w XI wieku problemami wewnętrznymi i zewnętrznymi.


Rzepichy to kapłanki pogańskich bóstw z wyspy na jeziorze Gopło, były jak widać tolerowane przez władzę centralną, mimo że kraj podnosił się po rebelii Masława, która była reakcją pogańską. Mimo walki z pogaństwem, wyznawcy Trygława i Swarowa trzymali się na Mazowszu i jeszcze silniej na Pomorzu w którym były silne tendencje odśrodkowe, co sprawiało duże kłopoty.


Średniowiecze pod kątem literackim jest o tyle fajne, że pisarzowi wolno po prostu więcej, bo jest tam sporo miejsca na przedstawienie interpretacji wydarzeń bez zarzutu, że autor mija się z prawdą, bo tej prawdy historycznej opartej na źródłach jest stosunkowo niewiele. I jeżeli jest to robione umiejętnie to wychodzi z tego coś rewelacyjnego, co np. Cherezińskiej dobrze wychodzi. Niewątpliwie jest to historia podpierana też fantastyką pełną nawiązań do Sapkowskiego i Tolkiena. Chociażby synowie trzech starców, kapłanów Trygława z Pomorza, nazywają się Bor, Borkun i Boromir.


Pomysł z Bolesławem Śmiałym jest oryginalny i zapewne też troszkę ryzykowny. Pojawia się Stanisław, który jako młody duchowny powrócił ze studiów z zagranicy i jest lojalny wobec księcia. Akcja pierwszego tomu kończy się w roku 1070, więc można być pewnym, że drugi tom będzie jeszcze ciekawszy, bo przypadnie na kluczowe tutaj lata 70 XI wieku.


W sumie co najważniejsze, co może znaleźć się w podsumowaniu już jest napisane. Książka jest po prostu przednia, bohaterowie zostali rewelacyjnie wykreowani i kreuje ona nie tylko postaci znane z kart historii np. ambitny tytułowy bohater, który z zapałem wziął się do władczej roboty, mimo młodego wieku. Jedną z pierwszych decyzji księcia była odbudowa katedry Gnieźnieńskiej, fundowanie klasztorów, co oprócz misji typowo duchowej kleru, miało na celu odbudowę gospodarki kraju. Były też wojny, bo książę aspirował, żeby nawiązać do dzieła swojego wielkiego imiennika Bolesława Chrobrego. Nie ma wątpliwości, że Bolesław Śmiały jest postacią interesującą, barwną i tragiczną zarazem. I na pewno dla autorki nie było to łatwe zadanie opisać tą postać i jego czasy. Ale na szczęście dla nas czytelników autorka dała radę i wyszło świetnie. Zdecydowanie polecam.


środa, 8 kwietnia 2026

Andrzej Sapkowski, Boży bojownicy

Andrzej Sapkowski, 


Boży bojownicy


cykl: Trylogia husycka, t. 2


Wydawnictwo: superNOWA

Data wydania: 2020 r.

ISBN:  9788375781403

liczba str.: 635

tytuł oryginału: ----------

tłumaczenie: --------

kategoria: powieść historyczna


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl: 

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4970629/bozy-bojownicy/opinia/97480956#opinia97480956



Książka pt. „Boży bojownicy”, czyli druga cyklu zatytułowanego „Trylogia husycka” podzielona jest jakby na dwie części, pierwsza to epizod praski, jak zapewne czytelnicy pamiętają Reinmar z Bielawy tam studiował, więc czuł się tam jak u siebie, znał miasto, ludzi itp. Dał się też przekonać do husyckiej doktryny kielicha. Co spowodowało powrót na Śląsk razem z wojskami hejtmana Prokopa Gołego. A jak pamiętamy liczni wrogowie zacierają rączki i czają się, żeby go dopaść. Co poskutkuje iście wiedźmińskim wyborem: być pogardzanym jako zdrajca swojej sprawy, czy być wiernym husytą i być pewnym, że z tego tytułu na Śląsku żyć mu nie dadzą.


Akcja, która toczy się w Pradze jest w miarę spokojna, jak na standardy tego bohatera rzecz jasna. Reynewan interesuje się wiedzą zielarską, co z punktu widzenia Inkwizycji ma troszkę mniejszy kaliber niż czarowanie, ale i tak podpada. Poznaje też aptekarzy alchemików i czarowników, którzy mają w podziemiach zacną bibliotekę. No ale jak nietrudno domyśleć się przyjdzie Reinmarowi i jego kompanom Pragę opuścić. Przed wyjazdem został ostrzeżony, żeby unikać zamku Troski i gdzie się pcha? Tak, tak, dokładnie tam, na zamek Troski.


No ale jakoś radzi sobie z czeskimi przygodami, po to, żeby działo się na Śląsku, przypomina sobie o pięknej Nikolettcie, która miała być Katarzyną, a okazała się Juttą de Apolda. Nietrudno się domyśleć, że były motywy całkiem przyjemne jak udane miłosne schadzki. Jednak kłopotów też było co niemiara. Ponieważ „starzy znajomi” o Reynewanie bynajmniej nie zapomnieli i za pośrednictwem Jutty, pozbierali te co trzeba informacje o poszukiwanym czarowniku.  O niej z kolei dowiedzieli się od torturowanych husytów. A wszystko dlatego, że byli zainteresowani tym co słychać u młodego szlachcica z Bielawy. No i stało się! Momentami było to bolesne, bo były ciosy, czas spędzony w lochu i tego typu podobne „przyjemności”. Był też szantaż, że jego kobietę spotkają przykre, delikatnie mówiąc, atrakcje, a na co tych panów stać Reynewan wiedział doskonale.


Opisów wojny przypominających raczej wojnę nowoczesną niż tą kojarzoną z eposów średniowiecznych jest w książce multum. Płoną wioski i miasta, drogi są pełne uchodźców, którzy nie mają gdzie się podziać. Pełno jest rannych, grupka husytów, w tym Reynewan mają szczęście, bo na skutek paktu kurują się w szpitalu w jednym z ocalałych z ogólnej pożogi miast. Chociaż lekko nie jest, bo tubylcy są wrogo nastawieni do heretyków. Bitwy przedstawione przez Sapkowskiego to po prostu krwawa jatka, jakby to G. R. R. Martin powiedział „uczta dla wron”.


No ze środkowym tomem trylogii wiadomo jak jest, po prostu akcja się toczy, czytelnik jest wciągnięty w wydarzenia, no ale do finału jest daleko. Wątpliwości w tej materii nie ma z tego tytułu że wiemy, że Sapkowski jest mistrzem znakomitej opowieści i czytelnik wie z góry, że będzie dobrze i tak rzeczywiście jest. Książka jest niesamowita, przy okazji to jest tak wybitne studium mentalności ludzi średniowiecza, że tą książkę i całą trylogię także pod tym kątem warto przeczytać. Jest naprawdę ciekawie i czytelnik jest ciekaw co będzie dalej i ile jest potrzebnych cudów, żeby Reynewan wyszedł w jednym kawałku z tych wszystkich opresji, w które najczęściej się sam pakuje, bo jakaś piękna białogłowa m. in. zawróci mu głowę swoimi sprawami. Jest dobrze, jest genialnie, świetnie, dobrze wykreowani są bohaterowie literaccy. Zdecydowanie polecam. Warto przeczytać.