Jewgienij Zamiatin,
My
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data wydania: 2020 r.
ISBN: 9788381881630
liczba str: 248
tytuł oryginału: My
tłumaczenie: Adam Pomorski
kategoria: science fiction
recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/my/opinia/81859563
Myślę, że to najważniejsze informacje jakie warto wiedzieć o tej
książce, pora, żeby zająć się fabułą. W dalekiej przyszłości mamy
Państwo Jedyne. Na podstawie jakiejś dziwnej selekcji załapało się do
tego nowego, ziemskiego, raju 0,2 % ludności Ziemii. Czyli selekcja była
surowa, szczegółów nie ujawniono. Bohaterem i narratorem jest Δ-503,
książka to swoisty pamiętnik zawierający 40 krótkich notatek,
zawierających tyle co książka ok 200 stron.
Przyznać trzeba uczciwie, że nie jest to najbardziej przystępna forma
literatury, tym bardziej, że te przemyślenia są dosyć skomplikowane pod
kątem filozoficznym i nie tylko. I to było ważniejsze dla
bohatera/narratora niż np. opisy szczegółów tego jak wygląda to
uniwersum. Jeśli się one pojawiają, to tylko dlatego, że narrator uznaje
to za absolutnie konieczne. Jest tak zapewne ponieważ główny bohater
może mieć intuicyjną świadomość permanentnej ingwigilacji i stosuje coś
w rodzaju autocenzury, żeby nie podpaść, gdyby efekty tej twórczej
refleksji trafiły w niepowołane ręce. Przypuszczać bowiem można, że
"kochanie Wielkiego Brata" jest tutaj dogmatem, tutaj zwanym jest
Dobroczyńcą.
Z punktu widzenia władzy, a może tylko propagandy, chodzi o racjonalne
cele, bo racjonalność jest cechą cywilizacji, brak racjonalności uważa
się za przejaw barbarzyństwa. Zapewne nikt wątpliwości nie ma, że
racjonalna jest każda myśl Dobroczyńcy.
U Δ-503 zdiagnozowano chorobę jest nią "dusza ludzka" a idąc tropem,
tego co już się dowiedzieliśmy, coś takiego nie może być racjonalne i
musi ulec korekcie albo anihilacji, czyli śmierci. Wynika z tego, że
trzeba było się na zabieg zapisać i usunąć zbędny element i wrócić na
właściwe tory egzystencji obywatela Państwa Jedynego. Nie trudno
czytelnikowi się domyśleć, że to nie jest jednostkowy przypadek
indywidualnego podejścia do życia i trzeba robić z takimi porządek.
Wkrótce się przekonujemy, że są całe dzielnice ludzi z duszą, które
uparcie walczą z systemem i robi się z tego bałagan, a Dobroczyńca musi
na to reagować i karać niepokorne społeczności.
Pod kątem intelektualnym mamy taki troszkę misz -masz, sprzeczne
koncepcje: "My" i "Ja" są żywcem wzięte z doktryny komunistycznej. A z
drugiej strony co jest dziwne, pod kątem typowo logicznym, że racjonalny
jest zachód, a irracjonalny dziki wschód. Dlatego nie jest dziwne, że
to musiało podpaść pod kątem nie tylko doktrynalnym w Rosji/ZSRR, ale
też po prostu żadnej władzy w Moskwie bez względu na barwy partyjne
rządzących podobać sie to nie może. Można się w niekończenie głowić
czemu ta prowokacja intelektualna ma służyć?
No ale zapewne lepiej ta powieść broni się jako typowo uniwersalna, bo
obrona wolności ludzkiej ma znaczenie, zwłaszcza w czasach nam
współczesnych, gdzie rządzących dysponują dobrą technologią i wiedzą jak
to wykorzystywać do przeróżnych manipulacji politycznych. Nawet jeżeli
każdy z nas uważa, że jest bytem indywidualnym, to za pośrednictwem
różnych technik, jak np. trollowanie rządzący i tak podciągną naszą
indywidualność pod jakiś kolektyw, którym łatwiej będzie rządzić. I nie
trzeba de facto zmieniać ustroju, żeby jakiś Dobroczyńca, czy jakiś inny
czort, Wielki Brat, itp. robił co chciał. Pod tym kątem patrząc to jest
naprawdę genialne science fiction i to sto lat temu napisane i wciąż
jest przerażająco aktualne. Nic dodać nic ująć na pewno warto znać tego
typu książki. Zdecydowanie polecam.