Robert J. Szmidt,
Per aspera ad astra
cykl: Pola dawno zapomnianych bitew/Bukowski, t. 1
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data wydania: 2020 r.
ISBN: 9788381881043
liczba str.: 343
tytuł oryginału: -------
tłumaczenie: --------
kategoria: science fiction
recenzja opublikowana na lubimyczyutac.pl:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4936833/per-aspera-ad-astra/opinia/99327318#opinia99327318
„Per aspera ad astra”, dosłownie – przez trudny teren do gwiazd. To książka pierwszego tomu prequela pt. „Pola dawno zapomnianych bitew” , ten cykl ma tutaj tytuł „Pola zapomnianych bitew/Bukowski”. Rzecz jasna wzięło się to od nazwiska głównego bohatera kapitana Roberta Bukowskiego. Tytuł dobry bo trudność do potęgi, bo nie dość, że kosmos, to przez prawie 200 lat drużyna astronautów i kosmicznych kolonistów, niecałe 1000 osób, lecieli w absolutnej pustce kosmicznej. Sprzęt wiadomo, nie ma cudów, że zanim doleci to będzie kupa złomu i wynikające z tego komplikacje. Te prawie 200 lat ekipa będzie w stanie uśpienia, wszyscy budzeni byli co 10 lat, bo podobno się nie dało. Wiemy, że Niki Stachurski dał radę analogiczny okres przetrwać w stanie hibernacji, zwanym tutaj stazą, no ale wiemy jak było, wyboru nie miał. No i znów nie ma Święckiego, my czytelnicy musimy sobie radzić z jego dalekim krewnym Robertem Bukowskim.
Wiemy, że było to pierwsze tego typu przedsięwzięcie bez precedensu. Lot daleko w kosmos, żeby zrealizować koncepcję budowy kolonii ludzkiej gdzieś w gwiazdach i tworzyć coś zupełnie nowego. Niewiele brakowało, że od tej grupki ludzi lecących na pokładzie Mayflower zależałoby przetrwanie ludzkości, bo niedługo po starcie rządzące na Ziemi megakorporacje wzięły się za łby, i cały arsenał, broni nuklearnej nie wyłączając, został użyty. Koncept świata w ruinie się powiódł. Cud chyba, że planety nie roznieśli na strzępy, no ale dali radę się opamiętać. Z tych zgliszcz powstał zapewne rząd światowy, a po ekspansji kosmicznej Federacja.
O tym wszystkim dowiedziała się ekipa Bukowskiego po dotarciu na system Centuriona, 25 lat świetlnych, podróż zajęła ok 180 lat, z żalem dowiedzieli się, że żadnego nowego wspaniałego świata budować nie będą, bo już jest. Tyle, był sens, że przechowali przez te dwieście lat sporo dóbr kultury, bo na Ziemi wszystko szlag trafił. Byli latającą w kosmosie biblioteką Aleksandryjską. Znaczna większość rzecz jasna w formie zapisów elektronicznych, ale dobre chociaż to było. No ale pamięć historyczna ludzkości została ocalona. Trzeba mieć obawy, że Bukowski tego nie docenił, bo cele wyprawy były inne. Na statku trwały zażarte dysputy jak ten nowy kosmiczny raj ma wyglądać. No i wszystko diabli wzięli, bo postęp. Teraz polecieć na Ziemię i wrócić da się w ciągu miejscowej doby ( 60 godzin). Jak będzie wyglądała adaptacja? Są jeszcze trzy tomy tej opowieści, to czytelnik się dowie.
Ten nowy prequel ma nam wyjaśnić jak mniej więcej do tego wszystkiego doszło, akcja rozpoczęła się w latach 60 XXI wieku, prawie jak jutro. W tym cyklu dowiemy się jak wygląda XXIII wiek, kolejne stulecie, to właściwy cykl, czyli do czego to zmierza to uniwersum wiemy. Nietrudno się domyśleć, że jest ciekawie, nie ma tu żadnej bitwy kosmicznej, ale wyszedł tutaj całkiem dobry thriller psychologiczny. Czyli można być spokojnym o to, że będzie dobrze pod kątem literackim. Dzieje się, jest ciekawie. Książka jest świetna, polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz