wtorek, 23 czerwca 2026

Robert J. Szmidt, Zwycięstwo albo śmierć



 Robert J.  Szmidt,


Zwycięstwo albo śmierć


cykl: Pola dawno zapomnianych bitew, t. 4


Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Data wydania: 2018 r.

ISBN:  9788380622821

liczba str.: 488

tytuł oryginału: -------

tłumaczenie: -------

kategoria: science fiction


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4818907/zwyciestwo-albo-smierc/opinia/99200966#opinia99200966



Kosmitów ci u nas dostatek, więc jest kogo bić w kosmosie. Do takiego wniosku może dojść czytelnik czytając czwarty tom cyklu „Pola zapomnianych bitew” Roberta J. Szmidta. Książka ma tytuł „Zwycięstwo albo śmierć”, i jak tytuł sugeruje dzieje się tu sporo, a nawet więcej, bo nie dość, że trzeba zakończyć wojnę z Malanami, tymi pierońskimi aniołami, to jest jeszcze parę innych atrakcji.



Akcja pędzi szybko, bitwa goni bitwę. Ta batalistyka fantastyczna jest tutaj ciekawa, opisana z dbałością o szczegóły pod każdym względem. Na pewno autora interesuje rozwój techniki wojskowej przyszłości. Armia Federacji wdraża pojazdy floty kosmicznej piątej generacji, wciąż mało tego, ale jak to bywa na wojnie presja wojenna przyśpiesza produkcję, bo całe imperium przeszło na tryb wojenny.


Wracają starzy bohaterowie, w tym bohater generał major Henryan Święcki. Przez sporą część książki irytuje się, bo posadzili go za biurkiem na Ziemi, ewentualnie robił wizytację na uczelniach wojskowych, spotykał się z mediami i politykami. Bo wojna wojną, ale oprócz taktyki wojennej liczyła się taktyka polityczna, czyli uzyskanie poparcia opozycji, co w żadnym systemie demokracji parlamentarnej nie przychodzi łatwo. Politycy zawsze się wpychali do akcji książki, i nie ma w tym nic dziwnego. Wszyscy wiedzą, że zbliża się pokój i gracze mają swoje plany co do przyszłości Federacji i ich własnej oczywiście. Gra jest ostra!


No ale rozstrzygnięcie wojny nieuchronnie się zbliża, wszystkie ręce na pokład! Święcki rzecz jasna też. Pomysł wciągnięcia w zmagania wojenne prymitywne plemię Suchurów, zwani też jako wojownicy ognia. Czujniki Malan wychwytują wszelką elektronikę, a wiadomo plemię z planety Beta nie wykorzystuje prądu, wystarczą im do walki własne mięśnie i narzędzia które można samemu wykonać w lesie lub zdobyć w ramach wymiany za plony np. I dokładnie o to chodziło, żeby przechytrzyć aniołki i wybić towarzystwo w jednej z baz do nogi. Nie dość że byli precyzyjni, skuteczni, pomogli przejąć bazę i technologię wroga, to jeszcze straty w kosmitach były niewielkie.


Sukcesem naszych na tej wojnie było przejęcie anielskiego statku i uczynienie go zdatnym do ruchu i udziału w bitwie. Co walnie wzmocniło siłę ziemian. Czytelnik może odnieść wrażenie, że ten tom najbardziej z dotychczasowych jest inspirowany Gwiezdnymi Wojnami. Armia Malan przegrała wojnę co wystraszyło innych kosmitów, a ci odpalili jakąś Gwiazdę Śmierci i wycelowali prosto w Ziemię. Nie było czego zbierać! Wcześniej były polityczne koncepty obalenia Federacji, czyli zmiana ustroju na cesarską władzę absolutną, oczywiście absolutnie zdeprawowaną. Pani kanclerz, w planach cesarska małżonka, nazywała ten planowany byt polityczny Imperium. W czasie zamieszania, gdy zaatakowali nieznani wcześniej kosmici armia Federacji pod dowództwem nowego naczelnego admirała Rutty w pośpiechu uciekła do czarnej dziury co skończyło się transferem w czasie 200 lat do przodu, zobaczyli pole kosmicznej bitwy. Jak się zorientowali padła ostatnia reduta ludzkości. Opcji nie ma, czas ogłaszać wendettę i walczyć dalej. No ale tą przyjemność autor zostawił na piąty ostatni tom.


Dotychczas to najbardziej zaskakująca część tej kosmicznej przygody. Czego czytelnik raczej się nie spodziewał, bo raczej było pewne, że wojna zmierza do końca. No ale autor chciał pokombinować jeszcze troszkę i zapewnić czytelnikowi lekturę piątego tomu. Po za tym autor postawił wprowadzić czytelnika do prequela „Pola zapomnianych bitew/Bukowski”. Święcki dowiedział się ku przerażeniu, że jest spokrewniony z renegatem z czasów kosmicznej wojny domowej Bukowskim. Czyli troszkę tego czytania troszkę zostało. Jest fajnie. Książka jest po prostu świetna. Polecam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz