piątek, 5 czerwca 2026

Joe Haldeman, Wieczny pokój

 Joe Haldeman, 


Wieczna wolność


cykl: Wieczna wojna, t. 3


Wydawnictwo Dom Wydawniczy Rebis

Data wydania: 2021 r.

ISBN:  9788381882798

liczba str.:  289

tytuł oryginału:  Forever Free

tłumaczenie  Zbigniew A. Królicki

kategoria: science fiction


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl: 

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4945456/wieczna-wolnosc/opinia/69089705#opinia6908



No jak to bywa kontynuuję czytania cyklu Haldemana pt. „Wieczna wojna”. Tytuł trzeciego, ostatniego tomu ma tytuł „Wieczna wolność”. Specyfika tego cyklu jest taka, że właściwie każda część dobrze się broni jako osobny byt książkowy. Po za w miarę umowną chronologią, to zbyt wiele tych książek nie łączy, ale widać kalkulowało się biznesowo robić z tego cykl i mamy co mamy. W tej części nie mamy nawet żadnej wojny, bo nastał pokój z Tauronami, oni żyją na naszych planetach, a my pojawiamy się u nich.


Pojawia się znowu, tym razem profesor, Mandela. Bohater ten znany jako żołnierz z pierwszej części, w drugiej nie było dla niego miejsca, bo był gdzieś w kosmosie, a tam mieliśmy akcję głównie na Ziemi. Tu wracamy w kosmos, najpierw na jedną z kolonialnych planet, a potem ekipa ok 200 osób udała się w kosmiczną odyseję w przyszłość, ok. 40000 lat do przodu.


Krótko mówiąc ta książka jest zupełnie inna niż dwie poprzednie, nie tylko dlatego, że nie ma wojny, ale przede wszystkim dlatego, że grupa osób odważnie ruszyła w nieznane. Dlaczego?


Dobre pytanie, jest swego rodzaju votum separatum wobec głównego nurtu, niby tworzą coś nowego, a tak naprawdę wracają do korzeni. Wskutek wymiany cywilizacyjnej, wojennej i powojennej, ludzkość na wzór Tauronów stworzyła zbiorową mądrość – człowieka. Można powiedzieć, że ekipa profesora Mandeli się zbuntowała i ruszyła hen daleko, bo chcieli być sobą, chcieli być wolni. Stąd tytuł tego tomu. A jak dotarli do celu dowiedzieli się, że nasi ludzie i Tauroni przeszkadzać im nie będą, bo nas nie ma. Raczej autor nie widzi potrzeby robienia drobiazgowych analiz co i jak, uważając, że po prostu pod kątem ewolucji i innych naturalnych procesów szlag nas trafił i kosmicznych ziomków również.


Autor skupił się raczej na tym jak sobie radzili wędrowcy w czasie. Połowa książki to przygotowanie do eskapady, druga to podróż i dotarcie na nową planetę. Ciekawe to może i było, ale jakoś niezbyt fascynujące literacko, i raczej mało wciągające. Czy tak dokładnie miało być? W końcu wiemy, że pisarz literacko daje radę, potocznie mówiąc rzecz jasna. Wynika z tego, że taki dokładnie był zamysł pisarza, starczy nam do szczęścia wojen, zajmijmy się tym co długie, żmudne, raczej nudne, budowaniem lepszej cywilizacji. Tak jakby chciał nam przekazać, że lepszego remedium, zarówno ludzkość, jak i potencjalni kosmici, którzy wejdą z nami w interakcję, nie potrzebujemy.


Książka jest dobra, koncept science fiction, fajny, cały cykl zawiera aż trzy koncepty niezwykle oryginalne i fascynujące. Na pewno warto przeczytać i zapoznać się z twórczością pisarza. Polecam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz