wtorek, 9 czerwca 2026

Robert J. Szmidt, Na krawędzi zagłady



Robert J. Szmidt,  


Na krawędzi zagłady


cykl: Pola dawno zapomnianych bitew, t. 3


Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Data wydania: 2017 r. 

ISBN:  9788380621442

liczba str.: 368

tytuł oryginału:   On the brink of extinction

tłumaczenie: Robert J. Szmidt

kategoria: science fiction


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl: 

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4430893/na-krawedzi-zaglady/opinia/98685734#opinia98685734                                                                                    

                                                       
                            
                                                               


Rzecz jasna kontynuuję czytanie cyklu „Pola dawno zapomnianych bitew” Roberta Szmidta. Tytuł trzeciej części „Na krawędzi zagłady” . I ten tytuł doskonale oddaje to co my tu mamy, czyli beznadziejną walkę o przetrwanie ludzkości. Sytuacji nie ułatwia fakt, że w kompetencje wojskowych usiłują wchodzić politycy. Co tylko podnosi wszystkim ciśnienie, a przecież sytuacja jest stresująca, bo jeden błąd decyzyjny oznacza koniec dla wszystkich. Okazuje się , że emocje są nie mniejsze niż zawody sportowe, o wyniku przesądzają manewry krótsze niż sekunda. I wszystko musi precyzyjnie zadziałać. Dzieje się! Jest cholernie nerwowo!


Oczywiście bez Święckiego, który już jest bohaterem wojennym w randze majora, potem pułkownika, a okazji do kolejnych nieziemskich wyczynów nie zabraknie, bo taka jest specyfika tej wojny z obcymi. Ciekawostka, że jedni i drudzy się uczą mentalności i taktyki wroga. Malanie rozszyfrowują nas, a my ich. Pod kątem taktycznym to przypomina galaktyczną partię szachów, tyle, że figurek i pionków jest znacznie więcej niż 32, a krew jest jak najbardziej czerwona i prawdziwa!


Przy okazji autor pokazuje losy jednej z grup migrantów wojennych z Ulietty. Decyzją pani kanclerz cześć uciekinierów uznano awansem za zmarłych, będąc pewni, że wróg w ramach taktyki się nimi zajmie. Korporacje, nawet jakby miały coś przeciwko do gadania nic mają, bo na skutek dekretów o stanie wojennym wypadły z gry. Dokonano nacjonalizacji w szczególności trzech wiodących korporacji mających w Federacji monopol na wszystko. To były gigantyczne byty biznesowe, rzec można napisać państwa w państwie. No ale robota obcych sprawiła, że wojna była dobrym pretekstem do przejęcia kontroli nad całą Federacją przez Kapitol na Ziemi. Jak wszędzie politycy mają swoje galaktyczne brudne sprawki. Widać, nie pierwszy raz, że pisarze gatunku SF wątpliwości w tej kwestii nie mają. Po raz kolejny wychodzi, że twórczość SF bywa do bólu realistyczna.


Książka jest niesamowita, czyta się dobrze i szybko. Postaci literackie są świetnie przez autora wykreowane. Akcja rozpędza się coraz szybciej. Nie brakuje coraz to ciekawszych intryg. No i ta batalistyka, opisy tej wojny kosmicznej są genialne. Dochodzi wreszcie do pierwszej bitwy w której nasi mają jakieś solidne argumenty. Czy dadzą radę? Czy będzie wygrana? Rewelacja. Polecam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz