Robert J. Szmidt,
Uderzenie wyprzedzające
cykl: Pola dawno zapomnianych bitew/Bukowski, t. 2
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data wydania: 2022 r.
ISBN: 9788381884051
liczba str.: 482
tytuł oryginału: -------
tłumaczenie: --------
kategoria: science fiction
recenzja na lubimyczytac.pl:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5021478/uderzenie-wyprzedzajace/opinia/100074278#opinia1000742
Przeczytałem książkę pt. „Uderzenie wyprzedzające”, wiemy o tym, że Bukowski trafi do tego nowego świata przyszłości, połowa XXIII wieku. Jest inaczej, kupa nowych wynalazków, inna mentalność, ci ludzie przyszłości nie rozumieją naszych metafor, ani przysłów. Gdyby nie Bukowski, a potem Święcki to chyba by przepadli. No i jest kosmos, gigantycznie wielka Federacja z dużą ilością kolonii. Podróże dzięki z jednej strony wchodzeniu w nadprzestrzeń, a z drugiej wchodzenie do punktów zwanymi studniami grawitacyjnymi co umożliwia szybką komunikacje metasektorową, te podróże są szybkie.
Przypominam, wiemy, że Bukowski jest gdzieś w kosmosie, a te konkretnie kosmiczne metasektory są czymś w rodzaju prowincji, która ma charakter typowo kolonialny względem centrum. Niby wszystko poza centralną Ziemia to kolonie, ale jak wiemy z głównego cyklu, w tej wojnie domowej spora część kolonii walczy jednak po stronie centrali. Wynika to z tego, że widać są równi i równiejsi i ci drudzy postanowili się zbuntować.
Przydał się im Bukowski, człowiek z muzeum, bo jako jedyny w całej galaktyce znał realia wojny, radził sobie ze strategią wojenną i innymi sprawami związanymi z zarzynaniem się ludzi nawzajem, a jak wiemy XX wiek to okres miliona wojen na globie, a po ćwierci tego naszego wieku już wiemy, że nie ma co liczyć na to, że będzie lepszy. Ekipa Bukowskiego ruszyła w kosmos, a tymczasem świat oszalał i postanowił się wykończyć!
Tu w tym uniwersum, w połowie XXI wieku, mamy skrajny kapitalizm, po prostu korporacje wzięły co swoje, powstały korpopaństwa, i konkurencja w tej wersji kapitalizmu przybrała krwawy obrót, atomówki latały aż się kurzyło! Cud właściwie, że cywilizację udało się odbudować, powstał potężny rząd światowy, a niebawem Federacja kosmiczna pod dyktatem Ziemi rzecz jasna. Do tej rzeczywistości dotarła ekipa Mayflower z kapitanem Robertem Bukowskim na czele. No i nie było opcji Bukowski musiał trafić w wir wydarzeń. Zaczynamy dowiadywać się dlaczego to imię nawet po upływie stulecia jest okryte złą sławą. Doszło do wojny, a wojna kosmiczna to nie zabawa, miliard ludzi praktycznie wyparowało! Ciekawie się to zaczyna.
Jednak zanim się zacznie idzie jak po grudzie, bo trzeba jakoś głównego bohatera wkręcić to całe zamieszanie. Na początek pojawia się Kasjopea Wilhelm. Wybrała się na rubieże kosmiczne do roboty w kopalni, super intratna ta oferta nie była, ale wyjścia nie było. Uciekła z planety i szybko się okazało, że jako jedyna to przeżyła, bo jej kolegów z roboty gdzieś wcięło. Wcześniej zastąpili buntowników. No i musiała trafić do rebeliantów. A że jakiś cel w tym jest możemy się domyślać, że to dopiero początek. Zapewne tam się dowiedziała, że jej kumple z roboty, jak i jej ojciec Frank trafili do specjalnych szpitalnych barek kosmicznych. Służą one do tego, żeby łamać ludzi, w ciągu dwóch tygodni przeżywają traumy, np. pobyt w kolonii karnej z wyrokiem dożywocia i tak kilkakrotnie. Wspomnień celowo nie wymazywano. Masakra! Oprócz jak zwykle motywów ekonomicznych i politycznych jest to dodatkowy motyw, żeby się buntować i walczyć zażarcie z ziemskim reżimem! Chyba to jasne po co jest na kartach książki Kasjopea Wilhelm, dzięki jej perspektywie czytelnik zrozumiał o co tutaj chodzi, bo historia to nie tylko wykaz bitew, podpisywanych rozejmów, pokojów, ale przede wszystkim emocje. To właśnie to! Imperatyw kategoryczny nakazał Kasjopei brać wszystko co nadaje się do zabijania i iść na wojnę!
Te wszystkie czynniki zapowiadają, że ta kosmiczna wojna domowa to będzie istna macabre dance! Nic dotychczas w historii ludzkości takiego nie było, a przynajmniej nie na taką skalę. Chyba przestaje mnie to dziwić, że Bukowski w końcu trafił na tą sama listę co Hitler i wielu jemu podobnych, chorych na głowę, ludzi. Czy był możliwe odwrót, dogadanie się zawczasu, żeby uniknąć przelewu krwi? Teraz już chyba nie, obie strony dążą do wojny. Nikt nie ma zamiaru się cofać!
Są jeszcze dwa tomy, zobaczymy jak będzie. Dla akcji wiadomo powinno być dobrze, bo to się przecież fajnie czyta. Ta książka jest troszkę dziwna, bo trzeba głównego bohatera wprowadzić w ten konflikt, dla niego obcy przecież, no i żeby miał w tym interes, np. śmierć sobowtóra w jego pokoju, nie trudno się domyśleć kto był celem wubecji? Było też przekonanie, że sprawa słuszna, co zapewne nie było łatwe. Sprawę komplikował fakt, że Bukowski domyśla się jak to się może skończyć, że Ziemia zbierze wystarczające duże siły, żeby zdławić bunt. Ale w końcu to nie pierwszy raz w dziejach było, także w naszej rodzimej historii. Ludzie w dramatycznej sytuacji po prostu to robią co uważają za słuszne. Jak widać przyszłość bliższa i dalsza nic w tym nie zmieni. Historia ludzkości będzie się dalej toczyć, a czy to będzie dalej jedna planeta czy milion, nic się nie zmieni. Charakterystyczne dla cyklu, zarówno prequela, jak i właściwego jest oczywiście drobiazgowe planowanie wszystkiego. Ciekawe to jest na pewno, z czytaniem tego wszystkiego bywa różnie. No ale autor uważa, że tak musi być. Bo przedstawiony świat hipotetycznej przyszłości, zdaniem autora, musi być obrzydliwie racjonalny i tak dokładnie jest. To trzeba przyznać. Kolejna książka z cyklu „Pola zapomnianych bitew/Bukowski" jest dobra, będę czytał dalej. Polecam.
