niedziela, 6 września 2026

Henry Kuttner, Nieskończona szachownica

Henry Kuttner, 


Nieskończona szachownica



Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data wydania: 2026
ISBN: 9788383384566
liczba str. : 172
tytuł oryginału: Chessboard Planet
tłumaczenie: Maria Smulewska
kategoria; science fiction


recenzja opublikowana na lubimyczytać.pl:







Henry Kuttner byłby z jednej strony zdziwiony, a z drugiej strony zachwycony naszymi czasami. Szkoda, że zmarł młodo mając 43 lata, bo ta książka pt. “ Nieskończona szachownica” jest niesamowita i niezwykle kreatywna. 


Pisarz gdyby od doktora Emeta Browna pożyczył jego cudowny samochód, wehikuł czasu, i trafił do nas zdziwiłby się, że w USA dą się wybrać prezydenta, który jawnie obala Amerykańską propagandę przemysłu filmowego przedstawioną na całym świecie w ostatnim i naszym stuleciu, typu; jaka ta Ameryka jest fajnym i dobrym krajem.


A zachwycony by był z kolei, że da się zrealizować w internecie koncepcje, które dzisiaj nazywamy grami szachopodobnymi. Koncepcja szachownicy 16 pól na 16 pól czyli czterokrotnie większej jest niesamowita. Taka szachownica złożona z szachownic turniejowych nr. 5 zajęłaby sporą przestrzeń przyzwoitego pokoju. Czołowi arcymistrzowie świata graliby jedną partię spokojnie co najmniej dobę. Dlatego np. szachy czteroosobowe grane są tylko w internecie, a takie szachownice irl mało kto widział. Z tą szachownicą byłoby analogicznie. Ale sam motyw, że da się w coś takiego zagrać, to niewątpliwie Kuttner byłby zachwycony z tego powodu. 


Wiemy, że tą z fajnością i dobrocią Ameryki jest coś nie tak co sprawia, że koncepcja Kuttnera z tej książki, typu, że cały świat zjednoczy się i rzuci się na Amerykę jest bliższa niż kiedykolwiek. Jasne, że pamiętam, że Rosja i paru innych globalnych szemranych typów działa, ale zdania odrębnego w kwestii współczesnej Ameryki próżno szukać. A jak to Kuttner wyspekulował to kilkadziesiąt lat temu pojęcia nie mam! 


I tu wchodzimy szukając tłumaczenia w rejony czystej abstrakcji, to że szachy są metaforą wojny zapewne każdy  z nas wie. Ale też zdaniem Kuttnera jest nią logika i matematyka. Niestety nie podejmę się do ustosunkowania do tego co autor tak przepięknie kombinuje. 


Mnie to fascynuje, że jest możliwe takie zgrabne połączenie kwestii szachowej z geopolityką, wojną, i innymi problemami. Koncepcja nieskończonej szachownicy nad którą trudzą się najtęższe umysły świata próbując poskładać do kupy całą geopolitykę, przecież nie tylko wojny, ale całe mnóstwo problemów tak trudnych, że niemal niemożliwych do rozwikłania. Z państwem filozofów raczej są kłopoty. Jednak przypuszczalnie trzeba coś z tym zrobić, żeby ludzie pokroju Nerona czy Kommodusa nie urządzali nam świata, tylko trafiali np. do cyrku. Bo jeżeli demokracja będzie za słaba, to my jako cywilizacja mamy nieliche kłopoty. Z perspektywy czasów autora to jest tak niesamowite SF, że trzeba się głowić czy to wszystko jeszcze nauka czy już magia po prostu? 


Fabuła jest nieskomplikowana bo antagoniści Stany kontra Falangiści nawzajem się zwalczają.


Jak dogadali się Falangiści? Nie wiem, ale wspólny, silny wróg zapewne im pomógł. Być może mówili Anglo - Słowiańskim galachem jak zaproponowałby Frank Herbert. Jak już powstał silny sojusz w efekcie trwają prace by wycelować bomby w Los Angeles, Miami, Nowy Jork itd. Ci drudzy robią dokładnie to samo. Siedząc w podziemnym Chicago główni bohaterowie pracują nad swoim dziełem, żeby Falangistom narobić kłopotów. Do dorobienia dobrej ideologii przydał im się nacjonalizm. Bo przecież w ich mniemaniu oni byli najlepsi, i im świat zazdrości wspaniałych wartości i wszystkich osiągnięć. Dalej, oni byli przekonani, że jako Amerykanie są prawdziwymi Białymi ludźmi, a reszta świata to wymieszane kundelki. Bić innego!


Książka jest świetna, bo te spekulacje intelektualne mają dać do myślenia, a cała fabularna otoczka jest raczej drugoplanowa. Po prostu rewelacja. Warto przeczytać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz