czwartek, 29 października 2026

Fred Hoyle, John Eliot, A jak Andromeda

Fred Hoyle, 

John Eliot, 


A jak  Andromeda


cykl: Andromeda, t. 1

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Data wydania: 2026 r. 

ISBN:  9788383384511

liczba str.: 253

tytuł oryginału: A for Andromeda

tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki

kategoria: science fiction 


recenzja opublikowana na lubimyczytac.pl: 

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5235735/a-jak-andromeda/opinia/101272715#opinia101272715



Przeczytałem ciekawą książkę zatytułowaną „A jak Andromeda”, której autorami są Fred Hoyle i John Eliot. Ten tytuł to coś w rodzaju kryptonimu tajnej akcji mającej na celu rozpracowanie co też nam kosmici z odległej planety przysłali. Andromeda jest tylko w przybliżeniu, bo ta tajemnicza planeta na której żyje inteligentna rasa kosmitów znajduje się gdzieś indziej, dużo dalej zapewne. Do kontaktu doszło i co dalej?


Przysłano instrukcję do stworzenia wielkiego, zapewne drogiego komputera. Instytut naukowy utworzony z tej okazji usytuowano gdzieś na prowincji, dobrana została ekipa naukowa, która miała za zadanie stworzyć ten komputer. Oczywiście wzięli się do pracy,


Nie trudno się domyśleć, że dali radę z tych kosmicznych danych po jakimś czasie stworzono potężny komputer, w jakimś stopniu samouczący się np. języków. Ta maszyna zadziwiła nas, czyli beneficjentów tego kosmicznego programu, bowiem która stworzyła byt organiczny, podobny do człowieka, konkretnie kobietę. Ona do złudzenia przypominała pracownicę instytutu, która zmarła w wypadku. Do końca nie jesteśmy pewni czy rzeczywiście był wypadek czy jednak morderstwo tej kosmicznej maszynerii? Było takich dziwnych przypadkowych zdarzeń jeszcze kilka. Na pewno tego typu motywy musiały budzić wątpliwości czy to wśród kadry naukowej czy polityków. Jednak mimo tych dramatycznych okoliczności program kontynuowano.


Pytań w związku z problematyką kosmicznej, informatycznej paczki jest dużo a odpowiedzi znacznie mniej. No bo jaka była celowość tego typu działania kosmitów, prawdopodobnie lepiej od nas rozwiniętych cywilizacyjnie? Ciekawi nas jaki cel mieli nasi naukowcy z Anglii?, Wiadomo przecież, że te ta niesamowita technologia kusiła i fascynowała zarazem i nie ma się co dziwić. Czy uświadamiali sobie zagrożenia? Możliwe, że tak, ale było z milion ale. No i były jednak realne zyski np. całkiem konkretna pomoc w wojnach toczonych przez Zachód, a to niebagatelny plus i miało istotne znaczenie. Czy ludzie odpowiedzialni za decyzję o budowie komputerowej bestii liczą na coś jeszcze? Chociażby zarobki na przyśpieszonym postępie?


Niewątpliwie książka przybiera postać thrillera, bo wszyscy głowią się o co chodzi w tym wszystkim i czy ten komputer jest zagrożeniem? A może klon stworzony przez kosmitów narobi kłopotów? I czy zagrożenie jest gdzieś indziej, czego nikt nie dostrzega. Wiadomo, że wywiady działają, i przechwycenie takiej kosmicznej technologii przez kraje wspierające terrorystów, to dla świata byłaby miazga! A to już pokazuje, że jak ktoś jest szpiegiem, to jest bardzo groźne!


Przypuszczam, że jest ta książka oryginalna, bo w ten sposób żaden z autorów nie podchodził do tematu. Zapewne najbardziej przypomina ta książka powieść „Kontakt” Carla Sagana. Bo tam przecież jest opcja, że zielone czy jakiekolwiek inne ufoki przysyłały listy z kosmosu i że są chętni do kosmicznej integracji. Na pewno patrzyli na nas łaskawym okiem, bo pierwsze co dotarło do nich to telewizyjne wystąpienie Adolfa Hitlera z igrzysk olimpijskich w Berlinie w 1936 r. Nie ma opcji dobra reklama nas ziemian i Ziemi to nie była! No ale kontakty były i propozycja podróży w kosmos również. Tak więc mamy u Sagana tą dziwną podróż kosmiczną. No i co jest zbieżne z książką „ A jak Andromeda” pobudowany statek kosmiczny na który złożył się cały świat, bo był tak drogi. Tam skończyło się na podejrzeniach, że to był gigantyczny przekręt. A tutaj też były duże nakłady finansowe, bo powstał ośrodek pobudowano komputer, zatrudniono kadrę naukową. I przynajmniej rząd Brytyjski nieraz rozważał na co poszły tak naprawdę nakłady budżetowe Zjednoczonego Królestwa i co ludzkość dzięki temu osiągnie?


Książka daje do myślenia, czym jest ten kosmiczny wynalazek? A może mamy do czynienia z kosmicznym koniem trojańskim? Może jakieś wredne bydle przyfrunęło z kosmosu, żebyśmy oddali im Ziemię w ramach promocji gotowi na ich przybycie? Tak się zdarzyło w książkach Zajdlowskich chociażby. Czy jednak jest coś innego w tym sekrecie? Dobro we wszechświecie też się zdarza przecież, mogłoby to oznaczać, że jakaś nam przychylna kosmiczna siła docenia nas, że intelektualnie nasz glob daje radę.


Niesamowicie mnie zafascynował koncept, pewnie gdyby to się zdarzyło w XXI wieku jeszcze większą ekscytację by to wzbudziło, bo prawie wszyscy siedzimy w technologii, coraz to lepszej i wydajniejszej, zarówno prywatnie wydajemy duże pieniądze na sprzęty, a wielkości wydatków korporacji czy państw jakie pochłania technologiczna studnia bez dna nie jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić.
Cholernie intrygująca i zagadkowa jest ta książka. Daje zdrowo do myślenia. Książka jest po prostu genialna. No i ciekawa również. Polecam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz